Matka Boża Fatimska

Część 2: Serce | Modlitwy | 22 sierpnia | Peregrynacja

  • Objawienia
  • Tajemnice
  • Dzieci
  • Cud słońca

Objawienia fatimskie

1. 1915. Niewyraźne objawienia.

2. 1916 - wiosna. Pierwsze objawienie Anioła.

3. 1916 - lato. Drugie objawienie Anioła.

4. 1916 - jesień. Trzecie objawienie Anioła.

5. 1917 - maj. Tło polityczno-religijne Maryjnych objawień. Widzący.

6. 1917 - 13 maja. Pierwsze objawienie Matki Bożej.

7. 1917 - 13 czerwca. Drugie objawienie Matki Bożej.

8. 1917 - 13 lipca. Trzecie objawienie Matki Bożej.

9. 1917 - 19 sierpnia. Czwarte objawienie Matki Bożej.

10. 1917 - 13 września. Piąte objawienie Matki Bożej.

11. 1917 - 13 października. Szóste objawienie Matki Bożej.

12. 1921 - 15 czerwca. Siódme objawienie Matki Bożej.

13. 1925 - 10 grudnia. Objawienie Matki Bożej.

14. 1926 - 15 lutego. Objawienie Dzieciątka Jezus.

15. 1929 - 13 czerwca. Objawienie Trójcy Przenajświętszej i Matki Bożej.

16. Fatima i cywilizacja śmierci.

a. Siły zła w walce z fatimskimi objawieniami.

b. Skutki kryzysu wiary.

c. Objawienia w Fatimie są ciągle aktualne.

17. W skrócie.

Objawienia fatimskie w relacji siostry Łucji.

1915. Niewyraźne objawienia.

W 1915 roku na szczycie wzgórza Cabeço, Łucja i jej trzy towarzyszki: Teresa Matias, jej siostra Maria Rosa i Maria Justino, były świadkami niewyraźnych objawień tak opisanych we "Wspomnieniach" widzącej:

Gdy tylko rozpoczęłyśmy [odmawiać różaniec], zobaczyłyśmy nad drzewami, jakby w powietrzu, wiszącą statuę ze śniegu, błyszczącą w promieniach słonecznych.

– Co to takiego? – zapytały moje towarzyszki zatrwożone.

– Nie wiem.

Odmawiałyśmy w dalszym ciągu nasz pacierz z oczyma utkwionymi w postać, która znikła, jak tylko skończyłyśmy się modlić.

Wspomnienia siostry Łucji, Fatima 2007, wyd. VI, s. 75. (spis treści)

1916 - wiosna. Pierwsze objawienie Anioła.

Miejsce: Loca do Cabeço, gaj oliwny zwany Pregueira w Valinhos.

Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju! Módlcie się ze mną.

Uklęknął i pochylił głowę aż do ziemi. Porwani siłą nadprzyrodzoną robiliśmy to samo i powtarzaliśmy słowa wymawiane przez niego:

O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie, kocham Cię. Proszę Cię, byś wybaczył tym, którzy nie wierzą, którzy Cię nie uwielbiają, którzy Cię nie kochają, którzy Ci nie ufają.

Po powtórzeniu tego trzy razy, powstał i powiedział:

Tak macie się modlić! Serce Jezusa i Maryi słuchają z uwagą waszych próśb.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 175-176 (IV Wspomnienie). Por. Wspomnienia siostry Łucji, s. 80-81 (II Wspomnienie). (spis treści)

1916 - lato. Drugie objawienie Anioła.

Miejsce: podwórko domu Łucji, obok studni zwanej Arneiro.

Co robicie? Módlcie się! Módlcie się dużo! Serce Jezusa i Maryi chcą przez was okazać (światu) wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Najwyższemu modlitwy i umartwienia.

– Jak mamy się umartwiać? – zapytałam.

Z wszystkiego, co tylko możecie, zróbcie ofiarę jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi On jest obrażany i dla uproszenia nawrócenia grzeszników. W ten sposób osiągniecie pokój dla waszej Ojczyzny. Jestem Aniołem Stróżem Portugalii. Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z poddaniem cierpienia, które wam Bóg ześle.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 176 (IV Wspomnienie).

Studnia zwana Arneiro znajduje się w głębi ogrodu przy domu należącym do rodziny widzącej Łucji. Tu także Hiacynta miała wizję Ojca Świętego, który płakał i modlił się na kolanach w wielkim domu. (spis treści)

1916 - jesień. Trzecie objawienie Anioła.

Miejsce: Loca do Cabeço.

Anioł trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się święta Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha. Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, a Anioł uklęknął na ziemi i powtórzył trzy razy modlitwę:

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników.

Następnie podnosząc się z klęczek wziął znowu w rękę kielich i Hostię. Hostię podał mnie, a zawartość kielicha podał Hiacyncie i Franciszkowi do wypicia mówiąc równocześnie:

Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!

Potem znowu uklęknął i odmówił z nami trzy razy tę samą modlitwę: Trójco Przenajświętsza.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 177 (IV Wspomnienie). (spis treści)

1917 - maj. Tło polityczno-religijne
Maryjnych objawień. Widzący.

Tło polityczne. Czas fatimskich objawień miał miejsce w niezwykle dramatycznym okresie historii ludzkości. Świat opanowywał liberalizm, masoneria, ateistyczne utopie. Ludzkość coraz szybciej staczała się w pustkę, ku - jak mówił ówczesny papież Benedykt XV - "samobójstwu cywilizowanej Europy".

W 1916 roku (objawienia Anioła) w Europie już dwa lata trwa okrutna i bezsensowna I wojna światowa. W Rosji szykuje się rewolucja – władzę przejmują komuniści. Polska toczy walki o odzyskanie niepodległości. Portugalia do tej pory próbowała zachować neutralność. Jednak w sierpniu 1916 roku przystąpiła do wojny, wysyłając na front 55 tysięcy żołnierzy. Wszyscy czekają, kiedy się wreszcie skończy czas frontowych walk i żołnierze powrócą do swych domów. Ale na razie o pokoju można tylko marzyć, gdyż rządy nie wykazują woli jego zawarcia. Cała Europa stała się terenem krwawych walk. W tym czasie w Portugalii rządzonej przez mosonerię trwa wielkie prześladowanie ludzi wierzących.

Tło religijne. Portugalia - kraj objawień fatimskich. Przez wiele wieków była ona zwana "Ziemią Najświętszej Maryi Panny", jednak w XVIII i XIX wieku zaczęła ulegać siłom antykościelnym - masonerii.

W końcu, 1 lutego 1908 roku, dwaj masoni dokonali w Lizbonie zamachu na króla i jego syna, następcę tronu. Dwa lata później masoneria zdołała doprowadzić do ogłoszenia Portugalii republiką. Rządy w Portugalii objęli republikanie (ateiści) składający się głównie z masonerii pałającej nienawiścią do wiary i Kościoła Jezusa Chrystusa. Rządzący postanowili zniszczyć Kościół w ciągu dwóch pokoleń. Rozpoczął się okres gwałtownych prześladowań Kościoła. Głoszono, że katolicyzm jest największym wrogiem ludzkości, opium dla ludu i dlatego należy go unicestwić. Popłynęła rzeka ustaw wymierzonych w Kościół. Rozwiązano konwenty i klasztory, skonfiskowano majątki kościelne. Surowo zakazano publicznych praktyk religijnych, kościoły zamknięto, na procesje nie było pozwolenia, nie wolno było bić w dzwony. Osoby duchowne i świeckie był represjonowane. Wielu z nich poniosło śmierć męczeńską. Liczni kapłani przebywali w więzieniach. Prymasa Portugalii oraz najbardziej niewygodnych biskupów, kapłanów oraz wiele zakonnic i zakonników wygnano z kraju. Rodzinę królewską wymordowano do ostatniego dziecka. W 1915 roku Lizbonę ogłoszono ateistyczną stolicą świata.

Determinacja i wpływy masonerii były tak silne, że można było przypuszczać, iż te zuchwałe plany rzeczywiście się powiodą, że spełni się buńczuczna zapowiedź masonerii - wymazanie Kościoła z mapy historii. A jednak stało się inaczej. Plany masonerii zostały pokrzyżowane najpierw przez zdecydowane działania Papieża Piusa X, a następnie przez zupełnie nieoczekiwane objawienie się Matki Bożej w Fatimie.

W Fatimie prześladowania Kościoła nie były tak dotkliwe, najprawdopodobniej dlatego, że wioska leżała z dala od bitych dróg i była niemal zupełnie nieznana. Jednak proboszcz musiał zachować daleko idącą ostrożność. (spis treści)

Papież Benedykt XV. Kościół nie był obojętny na rozgrywającą się tragedię I wojny światowej, która prowadziła do unicestwienia Europy. Papież Benedykt XV wielokrotnie apelował do "wielkich tego świata" o zaprzestanie działań wojennych, ale nikt nie chciał go słuchać. Odtrącony przez polityków, zwrócił się do Najświętszej Maryi Panny, by przez Nią uprosić pokój dla świata. W dniu 5 maja 1917 roku rozpoczął nowennę do Królowej Pokoju. W przedostatnim dniu nowenny, 13 maja, niebo zsyła na ziemię swą Królową z orędziem, skierowanym do wszystkich chrześcijan oraz całej ludzkości. Matka Boża przychodzi do swoich dzieci w ubogim rejonie Portugalii, w Fatimie. Mieszkają tam (wioska Aljustrel, licząca 33 domy, par. Fatima): Hiacynta (7 lat), Franciszek (9 lat) i Łucja(10 lat).

Hiacynta Marto (ur. 11.03.1910 r.). Mówiono o niej: wszędzie jej było pełno. Lubiła być zawsze w centrum. Uwielbiała tańczyć. W miesiącu objawień ma już siódmy rok życia i przestała nosić sukienkę. Teraz ma prawo, jak dorośli, ubierać się w bluzkę i suknię. Taką widzimy ją na zdjęciach z czasu objawień. Zaczyna też bardziej liczyć się w lokalnej społeczności, ma coraz większe prawa. Dlatego z wiosną 1917 r. rodzice zezwalają jej na pilnowanie owiec.

Miała liczne rodzeństwo, ale najbliższa sercu Hiacynty była starsza o trzy lata Łucja (mieszkała niecałe sto metrów od domu Hiacynty). Kiedy Hiacynta przychodziła do domu Santosów, nie można jej było oderwać od kuzynki. Nie odstępowała jej nawet na chwilę, a kiedy przychodził czas powrotu do domu, tuliła się do Łucji i wołała: "Zostaję z tobą!". Bywało, że pani Santos przekonywała rodziców Hiacynty, by pozwolili jej zostać na noc: Jeśli nie chce iść, niech zostanie. Dzieci zmieszczą się w jednym łóżku, a kolacji wystarczy dla wszystkich. (spis treści)

Jakaż więc była radość Hiacynty, kiedy tej wiosny pozwolono jej paść owce razem z Łucją! Mogła być z nią cały dzień. A wraz z nią jej drugi wielki przyjaciel - brat Franciszek.

Franciszek Marto (ur. 11.06.1908 r.). Był chłopcem spokojnym, grzecznym, uczuciowym, wrażliwym, dobrym, zdolnym do wielkich poświęceń. Zawsze czynił to, o co go prosiła go Hiacynta. Cechowała go głęboka duchowość i wiara. Lubił rozmyślać i medytować. Był przykładem bliskości Boga, osiąganej dzięki modlitwie.

Rodzina Hiacynty i Franciszka. Rodzina Marto należała do bardzo pobożnych rodzin. Byli ubogimi pasterzami. W ich domu panował, wśród wielu praktyk religijnych, zwyczaj wspólnego odmawiania modlitwy różańcowej.

Łucja de Jesus Maria dos Santos. (ur. 22.03.1907 r.). Była bardzo otwarta i śmiała. Przewodziła zabawom w grupie.

Rodzina Łucji. Właśnie zaczął się Maryjny maj. Po brzegi wypełniała go codzienna krzątanina i dopiero wieczór, gdy kończyła się praca, zamieniał się w religijne święto. Po kolacji rodzina Santosów klękała przed krzyżem wiszącym na ścianie i wspólnie odmawiała różaniec. Po każdym dziesiątku śpiewano zwrotkę pieśni: Witaj święta Patronko ludu, którego strzeżesz... Chwało naszej ziemi, którą ratowałaś tysiące razy. Dopóki żyje portugalski naród, będziesz przez niego miłowana. Kwiecie roztaczający cudowną woń dla każdego portugalskiego serca! Wśród nas, w każdym wierzącym masz swego czciciela... Nikt, kto wzywa Maryję, nie odejdzie z pustymi rękami. Jesteś naszą Patronką....

Na majowe nabożeństwo do domu Łucji przychodziło wielu ludzi: nie tylko z rodzinnej wioski Aljustrel, ale i z pobliskiej Casa Vehla, Eira de Pedra, Lomba d'Egua i z Moita. Bywało, że przybysze nie mieścili się wewnątrz domu i klęczeli na ulicy i podwórzu, "modląc się i wyśpiewując chwałę Boga i Matki Najświętszej, prosząc o Ich błogosławieństwo i opiekę".

W tamtych latach, z powodu prześladowań Kościoła, nabożeństwa majowego nie odprawiano w kościele. Jednak rodzina Łucji nie lękała się prześladowań i trzymała się katolickiej tradycji. Łucja wspomina to w tych słowach:

Moja mama nie okazywała najmniejszego lęku. Jeżeli ludzie przychodzili do naszego domu i zaczynali rozmawiać o tych rzeczach, mama zwykła powtarzać, że bogaci ludzie przypominają koguty. Chcą siedzieć na grzędzie i wydawać rozkazy, i w ten sposób doprowadzają do tego, że ludzie wzajemnie się zabijają, że zamyka się kościoły i zakazuje się odmawiania modlitw. Co więcej, bogacze głoszą fałszywe nauki, które sami wymyślili, aby zwodzić lud. "My jednak mamy swoją wiarę i wiemy, że Bóg istnieje. Wiemy, że jest Dziesięć Przykazań Bożych i że są przykazania świętej Matki Kościoła. One mówią nam, co mamy robić i w którą stronę iść - czy się to tamtym podoba, czy nie. A najgorsze - mówiła pani Santos - że przychodzą tu i szukają naszych synów, aby posłać ich na śmierć w wojnie, którą sami zaczęli, choć nasi synowie są absolutnie niewinni! Niech Bóg nam pomoże." (spis treści)

1917 - 13 maja. Pierwsze objawienie Matki Bożej.

Miejsce: Cova da Iria.

Dzień 13 maja, a była to niedziela, rozpoczął się od pójścia na Mszę Świętą. Potem Łucja spotkała się z Hiacyntą i Franciszkiem na umówionym miejscu w pobliżu małego stawu, by wyruszyć z owcami na pastwisko. Tego dnia wybrali się do Cova da Iria.

W oczach Łucji nie było bardziej cudownego zakątka na ziemi niż ta fatimska dolina. Należała do rodziny Santosów i ojciec Łucji uprawiał tam kukurydzę i ziemniaki, miał tam również niewielki warzywnik. Ziemia była dobra. Ojciec nawadniał ją za pomocą systemu kanałów, które rozprowadzały wodę z niewielkiego stawu znajdującego się w połowie zbocza. Staw obrastały wysokie trawy i janowce, z których robiono miotły. Wodę ze stawu piły spragnione owce, a także dzieci, czerpiąc ją zerwanymi liśćmi kapusty. Była tam aleja obsadzona jabłoniami i gruszami. W Cova rosły dwa drzewa pomarańczowe i jedno cytrynowe, również nawadniane wodą ze stawu. Znajdowały się tam też drzewa oliwne, orzechy i jadalne dęby, rodzące słodkie żołędzie.

Tak zaczynał się nowy dzień pracy przeplatanej beztroską zabawą. Nikt jeszcze nie wiedział, że są to ostatnie zwykłe godziny życia pastuszków. Kiedy dzieci powrócą wieczorem do domu, ich świat będzie wyglądał inaczej. Inaczej na zawsze.

Na razie nic nie zapowiada owego przełomu. Po zjedzeniu posiłku (dzieci dzieliły się nim z owcami, dzięki czemu stado zawsze trzymało się blisko swoich opiekunów) i po odmówieniu różańca pastuszkowie przenieśli się nieco wyżej, gdzie zwierzęta miały pod dostatkiem świeżej trawy. Zaczęto zabawę w budowanie domu. Minęła godzina piąta po południu, gdy nagle niebo rozjaśnił blask podobny do błyskawicy. Ponieważ w tamtym regionie raz po raz pojawiają się nagłe i niespodziewane burze, dzieci zdecydowały pośpiesznie wrócić do domu. Zaczęły schodzić w dół, gdy nagle w połowie zbocza, kiedy pastuszkowie mijali duży dąb, błysnęło po raz drugi i na znajdującym się opodal małym dębie skalnym dzieci ujrzały "niewiastę w białej sukni, promieniującą światłem jaśniejszym od słońca". Tak zaczynają się pierwsze objawienia Matki Najświętszej.

– Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię!

– Skąd Pani jest? – zapytałam.

– Jestem z Nieba!

– A czego Pani ode mnie chce?

– Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz.

[– Czy Pani może mi powiedzieć czy ta wojna będzie jeszcze długo trwała czy prędko się skończy?

– Nie mogę ci tego powiedzieć, póki ci nie powiem, czego od ciebie chcę.]

– Czy ja także pójdę do nieba?

– Tak!

– A Hiacynta?

– Też!

– A Franciszek?

– Także, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców.

[…]

– Maria das Neves jest już w niebie?

– Tak, jest.

– A Amelia?

– Zostanie w czyśćcu aż do końca świata.

[…]

– Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako prośba o nawrócenie grzeszników?

– Tak, chcemy!

– Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą!

Wymawiając te ostatnie słowa (łaska Boża itd.) rozłożyła po raz pierwszy ręce przekazując nam światło tak silne, jak gdyby odblask wychodzący z Jej rąk. To światło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, żeśmy się widzieli w Bogu, który jest tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle. Pod wpływem wewnętrznego impulsu również nam przekazanego, padliśmy na kolana i powtarzaliśmy bardzo pobożnie:

– O Trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię. Mój Boże, Mój Boże, kocham Cię w Najświętszym Sakramencie.

Po chwili Nasza Droga Pani dodała:

– Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 180-181 (IV Wspomnienie); fragment w nawiasach kwadratowych pochodzi z przesłuchania widzących przez proboszcza w dniu 27 maja 1917 r., [w:] Documentação Crítica de Fátima. I, Santuário de Fátima 1992, s. 9. (spis treści)

1917 - 13 czerwca. Drugie objawienie Matki Bożej.

Miejsce: Cova da Iria.

– Czego Pani sobie życzy ode mnie?

– Chcę, żebyście przyszli tutaj dnia 13 przyszłego miesiąca, żebyście codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. Później wam powiem, czego chcę.

Prosiłam o uzdrowienie jednego chorego.

– Jeżeli się nawróci, wyzdrowieje w ciągu roku.

– Chciałabym prosić, żeby nas Pani zabrała do nieba.

– Tak! Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. [Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie; będą duszami umiłowanymi przez Boga, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron.]

– Zostanę tu sama? – zapytałam ze smutkiem.

– Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga.

W tej chwili, gdy wypowiadała te ostatnie słowa, otworzyła swoje dłonie i przekazała nam powtórnie odblask tego niezmiernego światła. W nim widzieliśmy się jak gdyby pogrążeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w tej części światła, które wznosiło się do nieba, a ja w tej, które się rozprzestrzeniało na ziemię. Przed prawą dłonią Matki Boskiej znajdowało się Serce, otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać. Zrozumieliśmy, że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 182-183 (IV Wspomnienie); fragment w nawiasach kwadratowych to uzupełnienie zawarte w liście siostry Łucji napisanym w Tuy 17 grudnia 1927 r. Por. Wspomnienia siostry Łucji, s. 182, przypis 14. (spis treści)

1917 - 13 lipca. Trzecie objawienie Matki Bożej.

Miejsce: Cova da Iria.

– Czego sobie Pani ode mnie życzy? – zapytałam.

– Chcę, żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać.

– Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje.

– Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc! W październiku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.

[– Chciałabym prosić Panią, żeby Pani nawróciła pewną kobietę z Pedrógão i drugą z Fatimy, i zapytać czy wyzdrowieje dziecko z Moita. Ona odpowiedziała, że je nawróci, a dziecku się poprawi w ciągu roku.]

– Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często zwłaszcza, gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.

Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach.

Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przeźroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy (na ten widok musiałam krzyczeć «aj», bo ludzie to podobno słyszeli). Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle. Przerażeni, podnieśliśmy oczy do Naszej Pani szukając u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:

– Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechniæ na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego.

Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła, dobrzy będą męczeni, a Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginą. Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary.

Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku.

Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem:

Pokuta, Pokuta, Pokuta!

I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: (coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim) biskupa odzianego w biel (mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty). Wielu innych biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą.

Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji.

Pod dwoma ramionami krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

– Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć.

Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.

Nastała chwila ciszy, a ja zapytałam:

– Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej?

– Nie, dzisiaj już nie chcę od ciebie niczego więcej.

Objawiona w czasie I wojny światowej tajemnica z 13 lipca 1917 r. do dziś zajmuje umysły wielu ludzi. W pierwszej jej części Maryja, ukazując los potępionych, przekazuje naglące wezwanie. Ukazał je ks. kard. Joseph Ratzinger, przyszły Benedykt XVI, w "Komentarzu teologicznym do III tajemnicy fatimskiej": Przez jedną straszną chwilę dzieci doświadczyły wizji piekła. Widziały upadek ’dusz biednych grzeszników’. Z kolei zostaje im powiedziane, dlaczego wystawiono je na to przeżycie: ’Aby ich ratować’ – ukazać im drogę zbawienia. […] Jako droga do tego celu wskazany zostaje – ku zaskoczeniu ludzi z anglosaskiego i niemieckiego kręgu kulturowego – kult Niepokalanego Serca Maryi.

Wizja piekła była tak przerażająca, że Łucja później powiedziała, iż chyba poumieraliby wszyscy ze strachu, gdyby nie to, że Najświętsza Panna stała tuż obok nich, a poza tym już wcześniej zapewniła ich, że pójdą do nieba.

Hiacynta do końca życia miała przed oczyma ten przerażający obraz piekła. Bez przerwy pytała Łucję, czy pamięta te straszne rzeczy, które widziały - wszystkich tych ludzi krzyczących w przerażeniu i płonących w ogniu jak patyki, którzy nigdy, ale to nigdy nie zaznają żadnej ulgi w swej wiecznej udręce. Chwilami to małe dziecko nie mogło wręcz znieść myśli o tym. Łucjo - zapytała pewnego dnia - dlaczego Matka Boska nie pokazuje piekła wszystkim? Wtedy już nikt nie popełniłby grzechu śmiertelnego.

Podczas objawienia Maryja powiedziała: Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego. Takie niewytłumaczalne zjawisko świetlne było widoczne w nocy z 25 na 26 stycznia 1938 r. w całej Europie, także w Polsce.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 183-185 (IV Wspomnienie); fragment w nawiasach kwadratowym pochodzi z przesłuchania przeprowadzonego przez proboszcza w dniu 14 lipca 1917 r., [w:] Documentação Crítica de Fátima. I, s. 13-15; fragment w nawiasach klamrowych to tekst tajemnicy fatimskiej [w:] Wspomnienia siostry Łucji, s. 221. (spis treści)

1917 - 19 sierpnia. Czwarte objawienie Matki Bożej.

Miejsce: Valinhos.

Wieść o objawieniach rozeszła się po całym kraju. Ludzie zaczęli masowo przybywać do Fatimy. Ateistyczne władze, przestraszone rozwojem wydarzeń, postanowiły działać.

13 sierpnia 1917 r. mason Oliveira dos Santos aresztował Hiacyntę, Łucję i Franciszka i poddał je wielogodzinnemu przesłuchaniu w Vila Nova de Ourém. Pod groźbą strasznych tortur starał się wymusić na nich zeznania, że nie miały żadnych objawień Matki Bożej, bo nie ma Boga! Dzieci jednak nie ugięły się i pozostały wierne poznanej prawdzie, i dlatego po trzech dniach (15 sierpnia) wypuszczono je na wolność.

Jak zakończyły się tamte wydarzenia? Ludzie dowiedzieli się, co stało się z wizjonerami 13 sierpnia. Mason Santos (z zawodu kowal) musiał szukać pomocy u ojca Hiacynty i Franciszka, groził mu bowiem samosąd. Przegrał, a życie uratowali mu ci, których najbardziej skrzywdził. Dziwny to fatimski znak czasu... Natomiast dzieci w dniu 19 sierpnia spotykają się z Matką Bożą.

– Czego Pani sobie życzy ode mnie?

– Chcę, abyście nadal przychodzili do Cova da Iria i odmawiali codziennie różaniec. W ostatnim miesiącu uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli. [Miał przyjść święty Józef z Dzieciątkiem Jezus, aby przynieść światu pokój i Pan Jezus pobłogosławić lud. Przyszła Matka Boża Różańcowa z Aniołami po każdej stronie i Matka Boża otoczona łukiem z kwiatów.]

– Co mamy robić z pieniędzmi, które ludzie zostawiają w Cova da Iria?

– Zróbcie dwa przenośne ołtarzyki. Jeden będziesz nosiła ty z Hiacyntą i dwie inne dziewczynki ubrane na biało, drugi niech nosi Franciszek i trzech chłopców. Pieniądze, które ofiarują na te ołtarzyki, są przeznaczone na święto Matki Boskiej Różańcowej, a reszta na budowę kaplicy, która ma tutaj powstać.

– Chciałam prosić o uleczenie kilku chorych.

– Tak, niektórych uleczę w ciągu roku.

I przybierając wyraz smutniejszy powiedziała:

– Módlcie się, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił.

Wspomnienia Siostry Łucji, s. 186 (IV Wspomnienie); fragment w nawiasach kwadratowych pochodzi z przesłuchania przeprowadzonego przez proboszcza w dniu 27 sierpnia 1917 r., [w:] Documentação Crítica de Fátima. I, s. 17. (spis treści)

1917 - 13 września. Piąte objawienie Matki Bożej.

Miejsce: Cova da Iria.

– Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna i z Góry Karmel, św. Józef z Dzieciątkiem Jezus, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia.

– Polecono mi, żebym Panią prosiła o wiele rzeczy: o uzdrowienie pewnego chorego i jednego głuchoniemego.

– Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.

[– Ludzie bardzo by chcieli, aby zbudować tu kapliczkę.

– Za połowę pieniędzy, które zebrali do dzisiaj niechaj zostaną wykonane dwa ołtarzyki, które ofiarujcie Matce Boskiej Różańcowej; druga połowa niech zostanie przeznaczona na postawienie kapliczki.

Chciałam jej ofiarować dwa listy i szklany flakonik z wodą kwiatową.

– Dano mi to dla Pani, jeśli Pani chce.

– To nie są rzeczy odpowiednie dla Nieba.] (spis treści)

1917 - 13 października. Szóste objawienie Matki Bożej.

Miejsce: Cova da Iria.

Cud, który miał się wydarzyć 13 października w Cova da Iria, został zapowiedziany przez Matkę Bożą trzy miesiące wcześniej (13 lipca). Maryja dokładnie określiła miejsce i czas cudu oraz oświadczyła, że będzie to specjalny znak od Boga, aby każdy mógł uwierzyć i przyjąć Jej wezwanie do nawrócenia.

Władze ateistyczne Portugalii zrobiły wszystko, aby przez akcję propagandową i zastraszenie nie dopuścić do zgromadzenia się ludzi w miejscu objawień w dniu 13 października. Środki masowego przekazu należące do wrogów Kościoła katolickiego, nie wierząc w prawdziwość objawień, mocno nagłaśniały tę informację z zamiarem ośmieszenia i zdyskredytowania wierzących i Kościoła. Rozpuszczano też pogłoskę, że na miejscu objawień została podłożona bomba. Do Fatimy wysłano kilka tysięcy żołnierzy, aby zablokowali drogi prowadzące do miejsca objawień i nie pozwolili ludziom tam się zgromadzić.

Jednak determinacja i napływ pielgrzymów były tak wielkie, że wszystkie działania władz okazały się nieskuteczne. Szacuje się, że na miejsce objawień przybyło ponad 70 tys. osób. Wiele z nich musiało pokonać dziesiątki, a nawet setki kilometrów, w przeważającej większości pieszo lub na osłach, a także wozami i samochodami. Wśród zgromadzonych znajdowali się ludzie prości, ale również bardzo sceptycznie nastawieni naukowcy, dziennikarze oraz ateiści.

W dniu objawień niebo było pokryte ciemnymi chmurami i od rana padał ulewny deszcz. Wszyscy byli całkowicie przemoczeni i stali w błocie w oczekiwaniu na zapowiedziany cud.

Łucja tak opisuje ten dzień: Wyszliśmy z domu bardzo wcześnie, licząc się z opóźnieniem w drodze. Ludzie przyszli masami […]. Nawet błoto na drodze nie przeszkadzało tym ludziom, aby klękać w postawie pokornej i błagalnej […]. Gdyśmy przybyli do Cova da Iria, stanęliśmy obok skalnego dębu, pod wpływem wewnętrznego natchnienia prosiłam ludzi o zamknięcie parasoli, aby móc odmówić różaniec. Niedługo potem zobaczyliśmy odblask słońca, a następnie Matkę Najświętszą nad skalnym dębem.

– Czego Pani sobie ode mnie życzy?

– Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na moją cześć kaplicę. Jestem Matką Boską Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy [jeszcze dzisiaj] i żołnierze powrócą wkrótce do domu.

– Ja miałam Panią prosić o wiele rzeczy: czy zechciałaby Pani uzdrowić kilku chorych i nawrócić kilku grzeszników i wiele więcej.

– Jednych tak, innych nie. Muszą się poprawić i niech proszą o przebaczenie swoich grzechów.

I ze smutnym wyrazem twarzy dodała:

– Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony. {Jeśli ludzie się opamiętają, wojna się skończy, ale jeśli się nie opamiętają, świat się skończy.}

[– Czy Pani coś jeszcze ode mnie chce?

– Nie chcę już nic więcej.]

Znowu rozchyliła szeroko ręce promieniejące w blasku słonecznym. Gdy się unosiła, Jej własny blask odbijał się od słońca.

Nagle deszcz przestał padać, pokazało się słońce i zgromadzeni zobaczyli, że ze słońca na wszystkie strony zaczęły wystrzeliwać promienie światła w zmieniających się na przemian kolorach: czerwonym, zielonym, żółtym i niebieskim. Równocześnie tarcza słońca z szalona szybkością wirowała wokół własnej osi, jakby była gigantycznym ognistym kołem, i zbliżała się do ziemi, rzucając na ziemię, drzewa, skały i ludzi promienie tak cudownego, silnego, kolorowego światła, jakiego nikt nigdy dotąd nie widział. Słońce trzykrotnie się zatrzymywało i trzykrotnie ten niesamowity taniec na nowo się powtarzał. W pewnym momencie słońce zaczęło spadać i zygzakami zbliżało się do ziemi. Wydawało się wówczas, że nastąpi kosmiczna katastrofa zderzenia się słońca z ziemią. Wtedy cały zgromadzony tłum padł na kolana. Ludzie krzyczeli z przerażenia, błagali o miłosierdzie i wyrażali żal za grzechy. Niektórzy głośno spowiadali się ze swoich grzechów, sądząc, że to jest koniec świata. Ludzie, klęcząc, płakali i modlili się. To niezwykłe zjawisko trwało 10 minut. W tym krótkim czasie ziemia, która na skutek ulewnego deszczu zmieniła się w prawdziwe bagno, została całkowicie osuszona, a przemoczone do suchej nitki ubrania zgromadzonych ludzi całkowicie wyschły i wyglądały, jakby wyszły prosto z pralni.

Podczas tego spektakularnego cudu dokonało się tysiące nawróceń oraz uzdrowień z najróżniejszych chorób. Najbardziej wykształceni i inteligentni ludzie patrzyli oniemiali jak małe dzieci.

Poza cudem słońca było jeszcze objawienie Świętej Rodziny oraz Matki Bożej Bolesnej i Karmelitańskiej. Wspomina o tym Łucja: Kiedy Nasza Pani znikła w nieskończonej odległości firmamentu, zobaczyliśmy po stronie słońca św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus i Naszą Dobrą Panią ubraną w biel, w płaszczu niebieskim. Zdawało się, że św. Józef z Dzieciątkiem błogosławi świat ruchami ręki na kształt krzyża. Krótko potem ta wizja znikła i zobaczyliśmy Pana Jezusa z Matką Najświętszą. Miałam wrażenie, że jest to Matka Boża Bolesna. Pan Jezus wydawał się błogosławić świat w ten sposób jak św. Józef. Znikło i to widzenie, i zdaje się, że jeszcze widziałam Matkę Boską Karmelitańską.

Jaka była reakcja masonerii na wydarzenie z 13 października?

Jeden z masonów Antonio de Silva, założyciel tajnej organizacji "Carbonaria" w Portugali (cel – walka z Bogiem i Kościołem) zobaczył cud słońca i ugiął się przed napawającym trwogą cudem. Zaraz potem zaczął mówić o pojednaniu z Kościołem. On i inni masoni, którzy doświadczyli cudu słońca, stali się obiektami niewybrednych ataków ich towarzyszy z loży, a nawet ich życie znalazło się w niebezpieczeństwie.

Ponieważ wielu ateistów nawróciło się bezpośrednio po cudzie, wobec tego ateistyczny rząd próbował oczyścić się z tych elementów, które mogły "ulec" cudowi. W środkach masowego przekazu próbowano ośmieszyć to wydarzenie oraz dziesiątki tysięcy jego świadków.

Loże masońskie obmyśliły prawdziwie diaboliczny plan ośmieszenia i wykpienia katolików oraz ich wiary. Organizowali bluźniercze parady, w miejscu objawień wygłaszali mowy zaprzeczające istnieniu Boga, gdy równocześnie surowo zabraniano Kościołowi organizowania wszelkich religijnych zgromadzeń i procesji. Rządowo-masońskie misje propagandowe niestrudzenie działały na terenie całej Portugalii. Wydawano biuletyny i pamflety ośmieszające i wyszydzające objawienia, księży - a zwłaszcza jezuitów - uważanych za głównych winowajców.

Świętokradzkie grabieże oraz wszystkie pamflety i szyderstwa przyniosły odwrotny skutek od zamierzonego. Przyczyniły się do zaakceptowania przez Portugalczyków Fatimy i umocnienia ich katolickiej wiary. Cud słońca i fatimskie orędzie sprawiły, że los ateistycznej rewolucji w Portugalii był już przesądzony. Coraz bardziej rósł opór społeczeństwa, a wśród rządzących szerzyły się głębokie nieporozumienia.

W krótkim czasie rewolucjoniści dopuścili do objęcia urzędu prezydenta przez Sidonio Pais, konserwatystę ze swego grona. Ale Pais stawał się coraz bardziej liberalny w sprawach religii. Z tego też powodu został śmiertelnie postrzelony w niespełna rok po dojściu do władzy. Zmarł na stole operacyjnym z krucyfiksem na piersiach.

Po jego śmierci nastąpił okres nazwany "czasem absolutnego terroryzmu". W całej Portugalii codziennie wybuchały bomby. W ten sposób, przez zastraszenie, masoni próbowali za wszelką cenę utrzymać się przy władzy. Jednakże do Fatimy napływały coraz większe rzesze pielgrzymów, pomimo tego, że władza surowo zabraniała, stawiając silne odziały Gwardii Republikańskiej i armii. Mimo stosowania brutalnej przemocy, ludzie nie dali się zastraszyć.

Ponieważ rzesze pielgrzymów ciągle rosły, w 1922 roku agenci rządowi wysadzili w powietrze kaplicę zbudowaną na miejscu objawień, a dalsze bomby wybuchały w całej Portugalii, a zwłaszcza w Lizbonie i Porto. Głęboka wiara ludzi była jednak silniejsza. Nie udało się jej zniszczyć.

W 1927 roku rewolucjoniści-masoni sami wyczerpali się w morderczej walce z katolicką wiarą i oddali władzę w ręce wierzącego profesora Uniwersytetu w Coimbra, Oliveira Salazara.

Wspomnienia Siostry Łucji, s. 188-189 (IV Wspomnienie); fragment w nawiasach kwadratowych pochodzi z przesłuchania przeprowadzonego przez proboszcza w dniu 16 października 1917 r., [w:] Documentação Crítica de Fátima. I, s. 24; fragment w nawiasach klamrowych – z przesłuchania przeprowadzonego przez ks. dr Formigão, [w:] Documentação Crítica de Fátima. I, s. 142.

Dzisiaj na miejscu objawień znajduje się wybudowana w 1952 roku bazylika - centrum kultu maryjnego związanego z Fatimą. Kościół konsekrowano 7 października 1953. w listopadzie 1954 papież Pius XII dekretem "Luce Suprema" nadał mu tytuł bazyliki mniejszej. We wnętrzu znajdują się grobowce Franciszka i Hiacynty Marto oraz Łucji Santos, w witrażach kościoła przedstawiona została historia objawień maryjnych w Fatimie. (spis treści)

1921 - 15 czerwca. Siódme objawienie Matki Bożej.

Miejsce: Cova da Iria. W przededniu wyjazdu Łucji do ochronki w Vilar.

Bp José Aloes Correia da Silva po raz pierwszy spotkał się z Łucją około 1920 lub 1921 r. Pytał ją wówczas o wydarzenia fatimskie. Zaproponował, aby dziewczynka wyjechała z Fatimy do Porto, gdzie nikt jej jeszcze nie znał. Z dziennika s. Łucji:

Znowu […] zachowałam w sposób nienaruszony moją tajemnicę. Ale radość, którą czułam żegnając się z księdzem biskupem trwała krótko. Przypomniała mi się moja rodzina, dom rodzinny, Cova da Iria, Cabeço, Valinhos, studnia… Teraz wszystko to zostawić, tak po prostu, raz na zawsze? I jechać nie wiadomo gdzie…? Powiedziałam Księdzu Biskupowi, że tak, ale teraz powiem mu, że żałuję, ale nie chce tam jechać.

Kiedy poszła do Cova da Iria toczyła się w niej wewnętrzna walka.:

I oto, tak bardzo oczekiwana, raz jeszcze zstąpiłaś na ziemię i poczułam Twą przyjazną dłoń, Twój macierzyński dotyk na ramieniu. Podniosłam wzrok i ujrzałam Ciebie, to byłaś Ty, błogosławiona Matko, podawałaś mi dłoń i wskazywałaś drogę. Twoje usta otworzyły się i słodki tembr Twego głosu przywrócił światło i pokój mojej duszy: "Przychodzę tu po raz siódmy. Idź, podążaj drogą, którą ksiądz biskup chce cię prowadzić, taka jest wola Boga."

Powtórzyłam wówczas moje «tak», teraz jednak o wiele bardziej świadomie niż 13 maja 1917 roku. I kiedy znów wznosiłaś się do Nieba, w mgnieniu oka przemknęły mi w duszy wszystkie te cuda, które w tym miejscu miałam okazję ujrzeć zaledwie 4 lata temu.

Biuletyn Bemaventurados Francisco e Jacinta (Czcigodni Franciszek i Hiacynta), Postulacja Franciszka i Hiacynty Marto, Fatima, styczeń-marzec 2006. (spis treści)

1925 - 10 grudnia. Objawienie Matki Bożej.

Miejsce: cela Łucji w klasztorze w Pontevedra.

Zjawiła się Najświętsza Panna w Pontevedra, a z boku w jasności Dzieciątko. Najświętsza Dziewica położyła Łucji rękę na ramieniu i pokazała serce otoczone cierniami, które trzymała w drugiej ręce. Dzieciątko powiedziało:

– Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie ranią je wciąż na nowo, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciąga.

Potem powiedziała Najświętsza Panna:

– Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność stale ranią. Przynajmniej ty staraj się mnie pocieszyć i przekaż wszystkim, że w godzinę śmierci obiecuję przyjść na pomoc z wszystkimi łaskami tym, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię św., odmówią jeden różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia.

List siostry Łucji napisany w Tuy 17 grudnia 1927 r., [w:] Wspomnienia siostry Łucji, s. 200. (spis treści)

1926 - 15 lutego. Objawienie Dzieciątka Jezus.

Miejsce: ogród w klasztorze w Pontevedra.

15 lutego 1926 r. powróciłam tam jak zwykle [aby położyć chwytak do śmieci poza ogrodem], spotkałam dziecko podobne do tamtego [które już spotkałam raz wcześniej], więc zapytałam:

– Prosiłeś Matkę Bożą o Dziecię Jezus?

Dziecko zwracając się do mnie zapytało:

– Ty rozpowszechniasz po świecie to, o co Matka Boża cię prosiła?

W tym momencie przemieniło się w chłopca, od którego biła jasność. Rozpoznałam, że był to Pan Jezus, powiedziałam:

– Mój Jezu, Ty dobrze wiesz, co mi powiedział mój spowiednik w liście, który Ci czytałam. Powiedział, żeby to widzenie się powtórzyło, żeby były dane jakieś znaki potwierdzające i że przełożona sama nic nie dokona, aby to zdarzenie mogło być znane szerszemu ogółowi.

– To prawda, że przełożona sama nic nie może, lecz z moją łaską wszystko może. Wystarczy, że spowiednik pozwoli ci i że twoja przełożona to ogłosi, a na pewno to będzie przyjęte nawet bez podania, komu to było objawione.

– Mój spowiednik pisał w liście, że to nabożeństwo jest światu niepotrzebne, ponieważ dużo ludzi przyjmuje Ciebie (Komunię Świętą) w pierwsze soboty miesiąca na uczczenie Matki Bożej i piętnastu tajemnic różańca.

– To prawda, moja córko, że wielu ludzi zaczyna, lecz mało kto kończy i ci, którzy kończą, mają za cel otrzymać przyrzeczone łaski. Ja jednak wolę tych, którzy odprawią pięć pierwszych sobót w celu wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Mojej Matki Niebieskiej, niż tych, którzy odprawią piętnaście bezdusznie i z obojętnością.

{– Mój Jezu! Wiele dusz ma trudności ze spowiedzią w sobotę. Czy mógłbyś zezwolić, by spowiedź mogła być osiem dni ważna.

– Może nawet wiele dłużej być ważna pod warunkiem, że ludzie są w stanie łaski w pierwszą sobotę, gdy Mnie przyjmują; i że podczas tej wcześniejszej spowiedzi wyrazili intencję zadośćuczynienia Niepokalanemu Sercu Maryi.

– Mój Jezu, a jeśli zapomną, żeby wyrazić tę intencję?

– Mogą ją wyrazić podczas następnej spowiedzi, wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję, aby się wyspowiadać.}

List siostry Łucji do jej spowiednika ks. prałata Pereira Lopesa, [w:] Wspomnienia siostry Łucji, s. 201-202; pełna wersja listu [w:] António Maria Martins, Cartas da Irmã Lúcia, Livraria Apostolado da Imprensa, Porto 1979, s. 86. (spis treści)

1929 - 13 czerwca.
Objawienie Trójcy Przenajświętszej i Matki Bożej.

Miejsce: kaplica w klasztorze w Tuy.

Paliła się tylko wieczna lampka. Nagle zrobiło się jasno w całej kaplicy wskutek nadprzyrodzonego światła, a na ołtarzu pokazał się jasny krzyż sięgający aż do sufitu.

W jaśniejszym świetle można było zobaczyć w górnej części krzyża oblicze i górną część ciała człowieka, nad piersią gołąbka, również ze światła, a do krzyża przybite ciało drugiego człowieka. Trochę niżej bioder w powietrzu wisiał kielich i wielka Hostia, na którą z oblicza Ukrzyżowanego i z jednej rany piersiowej spadały krople krwi.

Z Hostii spływały te krople do kielicha.

Pod prawym ramieniem krzyża stała Najświętsza Maryja Panna. Była to Matka Boża Fatimska ze swym Niepokalanym Sercem w lewej ręce, bez miecza i róż, ale z cierniową koroną i płomieniem.

Pod lewym ramieniem krzyża widniały wielkie litery jakby z czystej wody źródlanej, które biegły na ołtarz tworząc słowa: «Łaska i Miłosierdzie».

Zrozumiałam, że została mi przekazana tajemnica Trójcy Przenajświętszej i otrzymałam natchnienie na temat tej tajemnicy, której mi jednak nie wolno wyjawić.

Potem Matka Boża rzekła do mnie:

– Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu. Obiecuje ją uratować za pomocą tego środka. Tak wiele dusz zostaje potępionych przez sprawiedliwość Bożą z powodu grzechów przeciwko mnie popełnionych. Przychodzę więc prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się.

Przekazałam to mojemu spowiednikowi, który mi polecił spisać, czego Matka Boża żądała. Później, przy pomocy odczucia wewnętrznego Matka Boża powiedziała mi skarżąc się:

– Nie chcieli usłuchać mojej prośby! Jak król Francji, będą żałować i poświęcą mi Rosję, lecz będzie za późno. Rosja rozszerzy swoje błędy po całym świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Ojciec Święty będzie bardzo cierpiał.

Opis przedstawiony przez Łucję jej spowiednikowi ks. José Bernardo Gonçalves’owi, [w:] Wspomnienia siostry Łucji, s. 203-204; por. A. M. Martins, Cartas da Irmã Lúcia, s. . 77-78. (spis treści)

Fatima i cywilizacja śmierci.

Siły zła w walce z fatimskimi objawieniami. Główne masońskie siły rządzące w tym czasie w Portugalii skupiały się w tajnej organizacji Carbonaria, której założycielem był inż. Antonio da Silva, a kierowali nią Alfonso Costa i Magalhaes Lima.

Pamiętnego 13 października 1917 roku Antonio da Silva byt świadkiem cudu słońca. Dzięki temu stał się on jednym z pierwszych masonów, którzy ugięli się przed napawającym trwogą cudem. Zaraz potem zaczął mówić o pojednaniu z Kościołem. Nie spodobało się to wielu jego towarzyszom. Zniesławiono go, obrzucono obelgami, a jego życie znalazło się w niebezpieczeństwie.

Ponieważ wielu ateistów nawróciło się bezpośrednio po cudzie, wobec tego masoński rząd próbował oczyścić się z tych elementów, które mogły "ulec" cudowi. W środkach masowego przekazu usiłowano ośmieszyć to wydarzenie oraz dziesiątki tysięcy jego świadków. Loże masońskie obmyśliły prawdziwie diaboliczny plan wykpienia katolików oraz ich wiary. Wolnomularze organizowali bluźniercze parady, w miejscu objawień wygłaszali mowy zaprzeczające istnieniu Boga. Równocześnie surowo zabraniano Kościołowi organizowania wszelkich religijnych zgromadzeń i procesji. Rządowomasońskie misje propagandowe niestrudzenie działały wówczas na terenie całej Portugalii. Wydawano biuletyny i pamflety wyszydzające objawienia oraz księży - zwłaszcza jezuitów, uważanych za głównych winowajców.

Po cudzie słońca świętokradzkie grabieże, wszystkie szyderstwa, próby ośmieszenia i dyskredytacji przyniosły skutek odwrotny do zamierzonego. Cud słońca przyczynił się do zaakceptowania przez Portugalczyków nadzwyczajnych wydarzeń w Fatimie oraz do umocnienia ich katolickiej wiary. Objawienia Matki Bożej w Fatimie sprawiły, że los ateistycznej rewolucji w Portugalii został przesądzony. Coraz bardziej rósł opór społeczeństwa, a wśród rządzących szerzyły się głębokie nieporozumienia.

W krótkim czasie rządząca masoneria dopuściła do objęcia urzędu prezydenta przez konserwatystę Sidonia Paisa, który stawał się coraz bardziej przychylny sprawom religii. Z tego też powodu został on śmiertelnie postrzelony w niespełna rok po dojściu do władzy. Zmarł na stole operacyjnym z krucyfiksem na piersiach. Po jego śmierci nastąpił okres nazwany "czasem absolutnego terroryzmu". W całej Portugalii codziennie wybuchały bomby. W ten sposób, przez zastraszanie, masoni próbowali za wszelką cenę utrzymać się przy władzy. Jednakże do Fatimy napływały coraz większe rzesze pielgrzymów, pomimo tego, że władza surowo tego zabraniała, stawiając na drodze silne odziały Gwardii Republikańskiej oraz armii. Mimo stosowania przez rządzących brutalnej przemocy ludzie nie dali się zastraszyć. Ponieważ rzesze pielgrzymów ciągle rosły, w 1922 r. agenci rządowi wysadzili w powietrze kaplicę zbudowaną na miejscu objawień, a dalsze bomby wybuchały w całej Portugalii, zwłaszcza w Lizbonie i Porto. Głęboka wiara łudzi i ich modlitwa była jednak tak potężną duchową mocą, że nie udało się jej zniszczyć przy pomocy imponującej armii.

W 1927 roku rewolucjoniści masoni całkowicie stracili poparcie, sami wyczerpali się w bezsensownej walce z Kościołem katolickim i oddali władzę w ręce wierzącego profesora uniwersytetu w Coimbrze - Oliveira Salazara.

Co się stało z głównymi przywódcami masońskoateistycznej rewolucji?

Otóż Lima zmarł pełen rozczarowania, Costa natomiast wyjechał na emigrację do Paryża, gdzie - ku zdziwieniu wszystkich - porzucił ateizm, związał się ze spirytyzmem i zakończył życie nękany obsesją nadprzyrodzoności.

Potężny, antyreligijny rząd masoński panujący w Portugalii przegrał wraz z całym swoim przepychem, siłą militarną, możliwością stosowania terroru. I to jest paradoks - przegrał w konfrontacji z trójką małych, niepiśmiennych dzieci, którym objawiła się Matka Boża. (spis treści)

Skutki kryzysu wiary. Minęło 100 lat od objawień fatimskich. Patrząc się na miniony wiek, musimy ze smutkiem stwierdzić, że XX wieku nastąpił wielki kryzys wiary. I to właśnie dlatego na początku minionego wieku ateiści, zarówno komunistyczni, jak i faszystowscy, doszli do władzy Europie. Ich rządy w krótkim czasie doprowadziły do największych w historii ludzkości zbrodni ludobójstwa. W XX wieku więcej chrześcijan zginęło z powodu nienawiści do ich wiary, aniżeli w pozostałych XIX wiekach od narodzenia Chrystusa! Prześladowania chrześcijan w większym lub mniejszym nasileniu były wszędzie. Niezwykle krwawe prześladowania Kościoła katolickiego miały miejsce w Meksyku w latach 1926-1930. Czynił to ateistycznomasoński rząd, zionący nienawiścią do wierzących. Tysiące księży i wiernych zostało zamordowanych tylko dlatego, że nie zaparli się wiary w Chrystusa. Również w Hiszpanii w latach 1936-1939, ateistyczne rządy komunistów i socjalistów, kierując się nienawiścią do chrześcijan, wymordowały 13 biskupów, 4184 księży, 2648 zakonników i zakonnic oraz dziesiątki tysięcy wiernych.

Systemy totalitarne XX wieku traktowały Kościół katolicki jak największego wroga, którego trzeba unicestwić. Ostatecznym celem zarówno komunistów, jak i hitlerowców było całkowite zniszczenie chrześcijaństwa. Dlatego w tak bezwzględny i bestialski sposób męczono i mordowano duchowieństwo oraz ludzi wierzących zarówno w łagrach sowieckich, jak i w hitlerowskich obozach koncentracyjnych.

Historia uczy nas, że ilekroć odrzucano Chrystusa oraz cały system wartości, który On przekazał, zawsze prowadziło to do powstania zbrodniczych systemów totalitarnych, ludobójstwa, do upadku kultury, utraty wolności oraz do moralnej degeneracji społeczeństw - a więc do stworzenia prawdziwego piekła na ziemi. Tak więc Matka Boża w Fatimie przypomniała, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest odrzucenie Boga i Jego praw, zarówno przez tę najbardziej rozpowszechnioną mentalność życia takiego, jakby Bóg nie istniał, jak i ateizmu w wydaniu komunistycznym, faszystowskim, satanistycznym czy propagowanym przez ideologię gender.

Wyrazem obecnego kryzysu wiary w Europie jest upadek moralny, wyrażający się w braku szacunku do życia, masowym mordowaniu dzieci nie narodzonych, w eutanazji, rozwiązłości seksualnej, antykoncepcji, w pladze rozwodów, w narkomanii itd. Odrzucenie chrześcijańskiego systemu wartości prowadzi zawsze do zbrodniczego totalitaryzmu władzy, a ostatecznie do samozniszczenia. Dlatego tak bardzo niebezpieczni są ci politycy i te partie polityczne, które propagują aborcję, eutanazję, pornografię, moralny permisywizm czy ideologię gender.

Święty Jan Paweł II pisze: Po upadku w wielu krajach ideologii, które wiązały politykę z totalitarną wizją świata - przede wszystkim marksizmu - pojawia się dzisiaj nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej osoby ludzkiej: jest to groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu w sposób radykalny zdolność poznawania prawdy. Jeśli bowiem nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm. (Veritatis splendor, 101). (spis treści)

Objawienia w Fatimie są ciągle aktualne. Są szczególną interwencją Boga, który daje całej ludzkości skuteczny środek leczniczy na grzech i wojny. Bóg nie może odebrać człowiekowi wolności, ale poprzez nadzwyczajne znaki prosi o odrzucenie grzechu i życie według zasad Ewangelii. Wszystko jednak zależy od wolnej woli człowieka, od tego, czy wybierze dobro czy zło.

Orędzie fatimskie jest skierowane do wszystkich ludzi i jest ono szczególnie aktualne dzisiaj; jest naglącym wezwanie do nawrócenia i przestrogą przed strasznymi skutkami odrzucenia Boga i Jego praw.

Matka Boża w Fatimie, kierując się matczyną miłością i troską o każdego człowieka, przypomniała nam, że:

- odrzucenie Chrystusa i chrześcijańskiego systemu wartości jest największą tragedią człowieka oraz całych narodów, jest większym zagrożeniem od wojny nuklearnej i najgorszych kataklizmów.

- największym zagrożeniem człowieka jest grzech, trwanie w grzechu i wyparcie się Boga. Taka postawa w ostateczności prowadzi do wiecznego potępienia.

- degradacja moralna jest strasznie groźna dla ludzkości, ponieważ upadek moralności pociąga za sobą wojny i prowadzi do samozniszczenia.

Przypomniała też o istnieniu nieba, czyśćca i piekła, o rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii, o konieczności postu i modlitwy (polecając różaniec) oraz zachęcała do życia zgodnego z nauczaniem Kościoła katolickiego.

Siostra Łucja podkreśliła, że przez objawienia fatimskie Bóg chciał przypomnieć światu konieczność unikania grzechu i obowiązek zadośćuczynienia Bogu za grzechy przez modlitwę i pokutę.

Św. Jan Paweł II (Fatima, 13 maja 1982 r.): Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię - to wołanie Jezusa zostało w dramatyczny sposób przypomniane całej ludzkości w fatimskich objawieniach. Orędzie z Fatimy jest w swej istocie wezwaniem do nawrócenia i pokuty, tak jak Ewangelia. Wołanie to rozległo się na początku XX wieku i stąd zostało skierowane szczególnie do obecnego stulecia. (spis treści)

W skrócie

Sercem objawień fatimskich jest siedem spotkań dzieci z Matką Bożą w 1917 r. Poprzedziło je "anielskie przygotowanie" (trzy spotkania w 1916 r.), a uzupełniły dwa objawienia "hiszpańskie" (1925 i 1927 r.), w których Maryja - zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią - wyjaśniła bliżej swoje życzenia.

Dalsze objawienia prywatne siostry Łucji były zawsze komentarzem do istoty fatimskiego orędzia: nabożeństwa pierwszych sobót i poświęcenia Rosji i świata Niepokalanemu Sercu.

1916 - wiosna. Pierwsze objawienie się Anioła, który mówi o sobie, że jest Aniołem Pokoju i uczy małych wizjonerów modlitwy za tych, którzy nie wierzą i nie wielbią Boga.

1916 - lato. Anioł wzywa dzieci do składania ofiar ze swych codziennych cierpień i trudności.

1916 - jesień. Anioł uczy dzieci modlitwy uwielbienia Jezusa w Najświętszym Sakramencie i udziela im Komunii Świętej.

1917 - 13 maja. Pierwsze objawienie się Matki Bożej. Maryja zapewnia, że przychodzi z nieba i poleca dzieciom odmawiać Różaniec, by wyprosić pokój dla świata.

1917 - 13 czerwca. Drugie objawienie, w którym Matka Najświętsza ponawia prośbę o odmawianie Różańca i poleca dzieciom uczyć się czytać, gdyż chce się nimi posłużyć do rozpowszechniania nabożeństwa do Niepokalanego Serca.

1917 - 13 lipca. Trzecie objawienie połączone z wizją piekła, ukazaniem roli nabożeństwa do Niepokalanego Serca i przedstawieniem dzieciom tajemniczej wizji, która pozostała ukryta do 2000 r. jako tzw. trzecia część tajemnicy fatimskiej.

1917 - 13 sierpnia. Aresztowanie dzieci przez masońskiego administratora. Maryja daje zgromadzonym tłumom znak swego przybycia, ale się nie ukazuje.

1917 - 19 sierpnia. Czwarte objawienie, w którym Matka Boża prosi o Różaniec i ofiary wynagradzające za grzeszników idących do piekła. Obiecuje uczynić w październiku wielki cud.

1917 - 13 września. Piąte objawienie, w którym Maryja zapewnia, że Bóg jest zadowolony z modlitw i ofiar składanych przez dzieci.

1917 - 13 października. Szóste objawienie, w którym Matka Najświętsza podaje swój tytuł: jest Matką Bożą Różańcową. Wzywa ludzi, by nie obrażali Boga, a na znak prawdziwości swych objawień czyni cud, który oglądało blisko sto tysięcy ludzi.

1921 - 15 czerwca. Siódme objawienie Matki Bożej, w którym Maryja mówi Łucji, aby podążała drogą, którą ksiądz biskup chce cię prowadzić.

1925 - 10 grudnia. Maryja ukazuje się Łucji (już zakonnicy) w Pontavedra, w Hiszpanii, poucza o treści nabożeństwa pierwszych sobót i przekazuje treść "wielkiej obietnicy Niepokalanego Serca".

1926 - 15 lutego. Objawienie Dzieciątka Jezus. Chrystus mówi o rozpowszechnianiu nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca w celu wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi.

1929 - 13 czerwca. W Tuy, w Hiszpanii, Matka Boża przekazuje Łucji prośbę o poświęcenie Rosji przez papieża i wyjaśnia sposób, w jaki ma on tego dokonać.

Siostra Łucja do późnych lat życia miewała objawienia Matki Bożej, która pouczała ją o sposobie wprowadzania w Kościele nabożeństwa do Niepokalanego Serca oraz wzywała do zawierzenia temu Sercu wszystkich ludów i narodów. (spis treści)

Tajemnice fatimskie

1. Najważniejszy sens fatimskiego orędzia.

2. Pierwsza tajemnica fatimska - wizja piekła.

a. Ostateczną konsekwencją odrzucenia Boga jest piekło.

b. Dlaczego wieczne potępienie?

3. Druga tajemnica fatimska - Niepokalane Serce Maryi.

4. Trzecia tajemnica fatimska - zagrożenie utraty wiary.

Najważniejszy sens fatimskiego orędzia.

Wiara w rzeczywistą obecność Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Orędzie Matki Bożej w Fatimie jest wezwaniem do wiary w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, który najpełniej objawił się w Jezusie Chrystusie.

Siostra Łucja zapytana, jaka jest najważniejsza część orędzia fatimskiego, odpowiedziała, że jest nią wezwanie do silnej wiary w rzeczywistą obecność Boga, a to ma się wyrażać w modlitwie i miłości Boga w Trójcy Jedynego, który rzeczywiście jest obecny w Eucharystii.

Fatima przypomina podstawowe prawdy Objawienia, a więc: prawdę o niebie, czyśćcu i piekle, o rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii, o konieczności modlitwy i postu oraz częstej spowiedzi.

Posłuszeństwo i wierność Magisterium Kościoła oraz Ojcu Świętemu mocno wybrzmiewa w orędziach Matki Bożej. Fatima wzywa do żywej i autentycznej wiary, w której przekazywaniu decydującą rolę odgrywa Papież, który jako następca Św. Piotra, jest skałą na której Chrystus buduje swój Kościół (Mt 16, 18-19). Siostra Łucja powiedziała 11 października 1992 roku: Gdzie jest Piotr, tam jest Kościół... ten kto nie jest z Papieżem, nie jest z Bogiem, a kto pragnie być z Bogiem, musi być z Papieżem.

Konieczność unikania grzechu i obowiązek zadośćuczynienia Bogu za grzechy przez modlitwę i pokutę – przypomina nam o tym Bóg w objawieniach fatimskich. Siostra Łucja ujęła to w słowach: Bóg chciał przypomnieć światu konieczność unikania grzechu i obowiązek zadośćuczynienia Bogu za grzechy przez modlitwę i pokutę.

W czasie pierwszego objawienia (13 maj 1917) Matka Boża zapytała dzieci:

- Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany, i jako prośba o nawrócenie grzeszników?

- Tak, chcemy.

- Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą. (spis treści)

Pierwsza tajemnica fatimska - wizja piekła

Ostateczną konsekwencją odrzucenia Boga przez człowieka jest piekło. Tą ewangeliczną prawdę przypomniała nam Matka Boża w pierwszej części tajemnicy fatimskiej ukazując dzieciom przerażającą wizję piekła. Chciała w ten sposób zmotywować ludzi do autentycznego nawrócenia.

To, co zobaczyły i usłyszały dzieci podczas trzeciego objawienia 13 lipca zostało nazwane tajemnicą fatimską. Dzieci nie chciały nikomu wyjawić jej treści. Dopiero siostra Łucja przynaglana przez biskupa opisała całą wizję oraz treść orędzia. Zanim to jednak uczyniła, tak tłumaczyła biskupowi swoje wewnętrzne opory i zastrzeżenia: Jak mogłabym opisać piekło? Nie znalazłabym odpowiednich słów do opisania rzeczywistości, gdyż to, co ja mówię, jest niczym, daje jedynie słabe wyobrażenie. Poszukując odpowiednich wyrazów, mogłabym teraz tak powiedzieć, a za chwilę znowu inaczej. Wprowadziłabym tyle zamieszania, że dzieło Boże zostałoby unicestwione.

Spełniając polecenie biskupa, w taki oto sposób Łucja opisała przebieg trzeciego objawienia i wizję piekła:

13 lipca 1917 r. krótko po naszym przybyciu do Cova da Iria do dębu skalnego, gdy odmawialiśmy różaniec z ludźmi licznie zebranymi, zobaczyliśmy znany już blask światła, a następnie Matkę Boską na dębie skalnym.

– Czego sobie Pani ode mnie życzy? – zapytałam.

– Chcę, żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać.

– Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje.

– Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc! W październiku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.

Siostra Łucja pisze, że podczas tego objawienia Matka Boża przekazała im tajemnicę, składającą się z trzech odmiennych części. Pierwszą była wizja piekła.

Matka Boża prosiła:

– Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często zwłaszcza, gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.

Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach.

Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przeźroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy (na ten widok musiałam krzyczeć «aj», bo ludzie to podobno słyszeli). Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle. Przerażeni, podnieśliśmy oczy do Naszej Pani szukając u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:

– Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechniæ na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. (Jest to druga część tajemnicy fatimskiej). Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego.

Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła, dobrzy będą męczeni, a Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginą. Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary.

W tym miejscu opis się urywa, ponieważ zaczyna się trzecia część tajemnicy fatimskiej.

Siostra Łucja wspomina, że wizja piekła do tego stopnia przerażała siedmioletnią Hiacyntę, że wszystkie kary i umartwienia wydawały się jej zbyt małe, aby uzyskać u Boga łaskę wybawienia niektórych dusz. Jak to się stało, że Hiacynta taka mała, mogła zrozumieć ducha umartwienia i pokuty i z takim zapałem mu się oddać. Wydaje mi się, że była to najpierw szczególna łaska, której Bóg za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi chciał udzielić, a potem widok piekła i nieszczęścia dusz, które się tam dostają.

Niektórzy ludzie, nawet pobożni, nie chcą dzieciom mówić o piekle, żeby ich nie przerażać, ale Bóg nie zawahał się pokazać go trojgu dzieciom, z których jedno miało zaledwie 7 lat... Hiacynta często siadała na ziemi lub na jakimś kamieniu i zadumana zaczynała mówić: „Piekło, piekło, jak mi żal tych dusz, które idą do piekła, i tych ludzi, którzy tam żywcem płoną, jak drzewo w ogniu. Drżąc klękała z rękami złożonymi, aby powtarzać modlitwę, której Pani nasza nas nauczyła: O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego Miłosierdzia.” Obecnie Ekscelencja rozumie, dlaczego ostatnie słowa tej modlitwy odnoszą się do dusz, które znajdują się w największym lub najbliższym niebezpieczeństwie potępienia.

Tuż przed swoją śmiercią przebywając w szpitalu w Lizbonie Hiacynta długie godziny spędzała na modlitwie, z jej pokoiku widać było wnętrze kościoła i tabernakulum. Adorowała Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Kilka razy odwiedziła ją Matka Boża. Po tych odwiedzinach zwierzała się siostrze Godinho przekazując jej to, co usłyszała od Matki Bożej.

Między innymi Maryja powiedziała jej, że najwięcej ludzi trafia do piekła przez grzechy nieczystości. Mówiła również: Gdyby ludzie wiedzieli, czym jest wieczność, na pewno uczyniliby wszystko, by odmienić swoje życie. Pojawią się na świecie mody, które będą obrażać naszego Pana. Ludzie, którzy służą Bogu, nie mogą być niewolnikami mody. W Kościele nie ma miejsca na mody. Bóg jest zawsze ten sam.

Według relacji siostry Łucji Franciszek, w przeciwieństwie do swojej siostry Hiacynty, był mniej przejęty wizją piekła, choć zrobiła na nim wielkie wrażenie. Całą swoją uwagę skupił na Bogu, który jest Trójcą Przenajświętszą w tym świetle ogromnym, które nas przenikało do głębi duszy. Potem powiedział: myśmy płonęli w tym świetle, które jest Bogiem, i nie spaliliśmy się. Jakim jest Bóg, tego nie można by powiedzieć. Tego właśnie nikt nie zdoła wypowiedzieć.

Dlaczego wieczne potępienie? Jan Paweł II w homilii 13 maja 1982 roku wyjaśnił, jak należy rozumieć pierwszą część fatimskiego orędzia:

- Największą przeszkodą w drodze człowieka do Boga jest grzech, trwanie w grzechu, a w końcu wyparcie się Boga. Świadome wyrzucenie Boga ze świata ludzkiej myśli. Oderwanie od Niego całej ziemskiej aktywności człowieka. W rzeczywistości wieczne zbawienie człowieka znajduje się tylko w Bogu. Odrzucenie Boga przez człowieka - jeżeli jest zdecydowane - prowadzi logicznie do odrzucenia człowieka przez Boga (por. Mt 7, 23; 10, 33), do potępienia. Czy Matka, która całą miłością, jaką budzi w Niej Duch Święty, pragnie zbawienia każdego, może milczeć w obliczu kwestionowania samej podstawy ich zbawienia? Nie, nie może. Tak więc, ponieważ orędzie Matki Bożej Fatimskiej jest orędziem macierzyńskim, jest ono silne i jednoznaczne. Brzmi poważnie. Brzmi jak mowa Jana Chrzciciela nad brzegiem Jordanu. Nawołuje do pokuty. Ostrzega. Wzywa do modlitwy. Poleca różaniec. Orędzie jest skierowane do każdego człowieka.

Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje (w życiu na ziemi), to i żąć będzie ( w życiu po śmierci): kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu jako plon ducha zbierze życie wieczne (Ga 6,8).

Wieczne piekło jest rzeczywistością do której człowiek konsekwentnie zmierza, jeżeli odrzuca Boga i żyje tak, jakby On nie istniał.

Każdy świadomie i dobrowolnie popełniony grzech pogłębia w człowieku egoizm, niszcząc w nim zdolność do miłości. Jeżeli zniewolenie przez zło będzie tak wielkie, że w człowieku zostanie całkowicie zniszczona zdolność do przyjęcia i odpowiedzi na miłość Chrystusa, to wtedy tak ukształtowana ludzka osoba w momencie śmierci z nienawiścią odrzuci zbawczą miłość Boga. I to jest piekło. Tacy ludzie będą definitywnie wykluczeni z królestwa Bożego.

Św. Paweł ostrzega: Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą (Ga 5, 19-210). Tego typu ludziom, w czasie sądu, Chrystus ogłosi wyrok potępienia: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom (Mt 25,41).

Taką postawę całkowitego zamknięcia się na miłość Boga, Pan Jezus nazywa grzechem przeciw Duchowi Świętemu. Ten grzech dlatego nie może zostać odpuszczony, ponieważ człowiek sam, w radykalny sposób odrzuca możliwość nawrócenia się (por. Mt 12, 31-33).

Wieczne piekło jest więc owocem i ukoronowaniem całego ziemskiego życia człowieka, który dobrowolnie się oddał w niewolę zła. Dlatego kochający Bóg ostrzega nas: Nie dążcie do śmierci przez swe błędne życie, nie gotujcie sobie zguby własnymi rękami (Mdr 1,12).

Matka Boża w Fatimie przypomniała, że największą tragedią i nieszczęściem człowieka jest grzech i trwanie w grzechu, które prowadzi do całkowitego odrzucenia Boga, czyli do piekła.

Ukazując przerażającą wizję piekła Matka Boża uświadomiła nam, że pogrążając się w niewoli grzechów i wyrzekając się wiary w Boga, wiele dusz dobrowolnie idzie na wieczne potępienie.

Miłosierdzie Boże - pisze Św. Faustyna - dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz widzimy, jakby wszystko było stracone, lecz nie tak jest; dusza, oświecona promieniami silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga przebaczenie win i kar. O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale, o zgrozo! Są także dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło, udaremniają wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą i nawet same wysiłki Boże (Dz 1698). (spis treści)

Druga tajemnica fatimska - Niepokalane Serce Maryi.

Kiedy skończyła się wizja piekła, przerażone dzieci, szukając pomocy, skierowały swój wzrok ku Matce Bożej. A Ona - relacjonuje s. Łucja - pełna dobroci i smutku rzekła do nas:

– Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie.

Druga część "tajemnicy" wskazuje na najskuteczniejszy sposób ratunku przed piekłem. Jest nim poświęcenie ludzkości Niepokalanemu Sercu Maryi.

Ojciec Święty Jan Paweł II wyjaśnia, że poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Matki oznacza powrót pod krzyż Syna. Oznacza poświęcenie świata przebitemu Sercu Zbawiciela, przyprowadzenie go z powrotem do źródła odkupienia. Odkupienie pozostaje zawsze większe, niż grzech człowieka i «grzech świata». Moc odkupienia jest nieskończenie wyższa, niż całe zło w człowieku i w świecie. Poświęcenie się Maryi oznacza przyjęcie Jej pomocy w ofiarowaniu nas samych i całej ludzkości jedynemu naszemu Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi.

To właśnie Matka Boża najpewniej prowadzi nas drogami wiary i bezgranicznej ufności do swojego Syna Jezusa Chrystusa, aby mógł nas uwalniać z niewoli grzechów mocą swojego nieskończonego Miłosierdzia. Pragnę zaufania od swoich stworzeń - mówił Jezus s. Faustynie - Niechaj się nie lęka do mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego... Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia mojego.

Siostra Łucja powiedziała, że Matka Boża trzy razy jej powtórzyła: Zbliżamy się do czasów ostatecznych. Najważniejszym środkiem służącym ratunkowi ludzkości jest poświęcenie się Jej Niepokalanemu Sercu i modlitwa różańcowa. Skarżyła się również, że skoro wszystkie ofiarowane dotąd środki zbawcze nie zostały przyjęte przez ludzkość, ofiaruje teraz swoje łzy.

Fenomen płaczących krwawymi łzami obrazów i figurek Matki Bożej, tak często pojawiający się w ostatnich latach, jest kolejnym ostrzeżeniem i znakiem wzywającym ludzi do opamiętania i powrotu do Boga. Jezus powiedział do siostry Faustyny: Zanim nadejdzie czas sprawiedliwości, daję ludzkości czas miłosierdzia. Czy w dalszym ciągu można być nieczułym i obojętnym na przestrogi i prośby Matki Bożej?

Spełnienie tych żądań Matki Boskiej Fatimskiej jest jedynym ratunkiem dla każdego z nas i dla świata. Siostra Łucja wyjaśnia, że pokuta, o którą prosi Bóg, jest następująca: prowadzić życie sprawiedliwe i zgodne z Bożymi przykazaniami; ze wszystkiego czynić ofiary i składać je Bogu. On pragnie, aby wszystkie dusze w taki sposób rozumiały pokutę, ponieważ niektórzy ludzie przez pokutę rozumieją tylko ostre umartwianie się, a nie odczuwają siły i potrzeby codziennej, zwyczajnej pracy nad sobą, wiodą życie «letnie» i pozostają w grzechu.

W czasie modlitwy w kaplicy w nocy z czwartku na piątek, Bóg do mnie powiedział: Pokuta - jakiej wymagam - to składanie ofiary z wypełniania codziennych obowiązków i zachowania Moich przykazań. Tak rozumiane wezwanie do pokuty jest szczególnie aktualne i naglące w obecnym czasie, kiedy ludzie tracą ducha ofiary i lekceważą obowiązki, wynikające z ich życiowego powołania. Zamiast stawić czoła rzeczywistości, często uciekają od obowiązków. W przypadku małżeństw, duch ofiary oznacza wspólne dźwiganie przez męża i żonę ciężarów codzienności. (spis treści)

Trzecia tajemnica – zagrożenie utraty wiary.

Jan Paweł II, w Fatimie 13 maja 1982 roku, powiedział, że najistotniejszą treścią trzeciej tajemnicy fatimskiej jest wezwanie, aby modlić się, modlić się i jeszcze raz modlić się. Człowiek, który się modli, jest zjednoczony z Bogiem, a więc posiada największy skarb i nie ma podstaw do lęku i strachu przed przyszłością.

Trzecia tajemnica fatimska, decyzją Jana Pawła II, została podana do wiadomości 13 maja 2000 roku w Fatimie po Mszy św. beatyfikacyjnej fatimskich Pastuszków. Kard. Sodano objawiając wtedy treść trzeciej części tajemnicy fatimskiej powiedział: Fatimska wizja dotyczy nade wszystko walki systemów ateistycznych przeciwko Kościołowi i chrześcijanom, opisuje bezmiar cierpienia świadków wiary w ciągu ostatniego wieku drugiego tysiąclecia. Jest to niekończąca się Droga Krzyżowa prowadzona przez papieży dwudziestego wieku.

Trzecią tajemnicę Matka Boża ukazała dzieciom pod koniec objawienia z 13 lipca 1917 roku. Siostra Łucja opisuje ją tak:

Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku.

Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem:

Pokuta, Pokuta, Pokuta!

I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: (coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim) biskupa odzianego w biel (mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty). Wielu innych biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą.

Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji.

Pod dwoma ramionami krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

Główna treść trzeciej tajemnicy fatimskiej dotyczy naszej wiary. Jej utrata jest największą tragedią człowieka i całych narodów, jest większym zagrożeniem od wojny nuklearnej i różnych katastrof.

Faktem jest, że w minionym XX wieku nastąpił wielki kryzys wiary. To właśnie wtedy ateiści, zarówno komunistyczni jak i faszystowscy, doszli do władzy, co w krótkim czasie doprowadziło do największych w historii ludzkości zbrodni ludobójstwa. Więcej chrześcijan zginęło w XX z powodu nienawiści do ich wiary aniżeli w pierwszych XIX wiekach od narodzenia Chrystusa. Trzeba tu wspomnieć o niezwykle krwawych prześladowaniach Kościoła katolickiego w Meksyku (1926-1930) przez, zionący nienawiścią do wierzących, ateistyczno - masoński rząd. Tysiące księży i wiernych zostało zamordowanych tylko za to, że żyli swoją wiarą. Podobna była sytuacja w Hiszpanii (1936-1939), kiedy ateistyczne rządy komunistów i socjalistów, kierując się nienawiścią do Chrystusa, wymordowały 13 biskupów, 4184 księży, 2648 zakonników i zakonnic oraz dziesiątki tysięcy zwykłych wiernych. Kościół katolicki był traktowany zarówno przez komunizm jak i przez ateistyczny nazizm hitlerowski, jako największy wróg, którego trzeba unicestwić. Ostatecznym celem zarówno komunistów jak i hitlerowców było całkowite zniszczenie chrześcijaństwa. Dlatego w tak bezwzględny i bestialski sposób męczono i mordowano duchowieństwo i ludzi wierzących zarówno w łagrach sowieckich jak i w hitlerowskich obozach koncentracyjnych.

Historia uczy nas, że ilekroć ludzie odrzucali Chrystusa oraz cały system wartości, który On nam przekazał, zawsze prowadziło to do powstania zbrodniczych systemów totalitarnych, ludobójstwa, upadku kultury, wolności oraz moralnej degeneracji społeczeństw, a więc do stworzenia prawdziwego piekła na ziemi.

Tak więc trzecia tajemnica fatimska przypomina, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest odrzucenie Boga i Jego praw, zarówno przez tę najbardziej rozpowszechnioną mentalność życia takiego, jakby Bóg nie istniał, jak i ateizmu w wydaniu komunistycznym, faszystowskim, satanistycznym czy propagowanym przez ideologię New Age.

Wyrazem obecnego kryzysu wiary w Europie jest upadek moralny, wyrażający się w braku szacunku do życia, masowym mordowaniu nienarodzonych, eutanazji, rozwiązłości seksualnej, antykoncepcji, pladze rozwodów, narkomanii itd. Odrzucenie chrześcijańskiego systemu wartości prowadzi zawsze do zabójczego totalitaryzmu władzy, a ostatecznie do samozniszczenia. Dlatego tak bardzo niebezpieczni są ci wszyscy politycy i partie polityczne, które popierają aborcję, eutanazję, pornografię i moralny permisywizm.

Papież Jan Paweł II w encyklice Veritatis Splendor, (p. 101) pisze: Po upadku w wielu krajach ideologii, które wiązały politykę z totalitarną wizją świata - przede wszystkim marksizmu - pojawia się dzisiaj nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej osoby ludzkiej: jest to groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu w sposób radykalny, zdolność poznawania prawdy. Jeśli bowiem nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm.

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. To wołanie Jezusa zostało w dramatyczny sposób przypomniane całej ludzkości w fatimskich objawieniach. Orędzie z Fatimy jest w swej istocie wezwaniem do nawrócenia i pokuty, tak jak Ewangelia. Wołanie to rozległo się na początku XX wieku i stąd zostało skierowane szczególnie do obecnego stulecia - mówił w Fatimie 13 maja 1982 r. Jan Paweł II.

Kierując się matczyną miłością i troską o każdego człowieka, Maryja przypomniała w wizji piekła, że największym zagrożeniem człowieka jest grzech, trwanie w grzechu i wyparcie się Boga. W ostateczności prowadzi to do wiecznego potępienia.

Orędzie fatimskie jest skierowane również do wszystkich Polaków i jest szczególnie aktualne w obecnej sytuacji. Maryja wzywa do nawrócenia, mówi o konieczności modlitwy, poleca różaniec i ostrzega przed groźbą degradacji moralnej, ponieważ upadek moralności pociąga za sobą wojny i upadek narodu.

Objawienia w Fatimie są szczególną interwencją Boga, który daje całej ludzkości skuteczny środek leczniczy na grzech i wojny. Bóg nie może odebrać człowiekowi wolności, dlatego prosi o odrzucenie grzechu i życie według zasad Ewangelii. Wszystko jednak zależy od wolnej woli człowieka, od jego wyboru dobra lub zła. Orędzie fatimskie jest wezwaniem do nawrócenia i równocześnie przestrogą przed strasznymi skutkami odrzucenia Boga i Jego praw. (spis treści)

Kalendarium życia trojga widzących

1. Lata: 1907, 1908, 1910, 1913.

2. Lata: 1915, 1916, 1917, 1919, 1920, 1921.

3. Lata: 1922, 1924, 1925, 1926, 1928, 1929.

4. Lata: 1935, 1937, 1940, 1941, 1946, 1948.

5. Lata: 1951, 1952, 1967, 1977, 1979, 1982, 1989.

6. Lata: 1991, 1993, 1999, 2000, 2005, 2006, 2008.

1907.03.28. W Aljustrel przychodzi na świat Łucja.

Łucja przyszła na świat 28 marca 1907 r., w wiosce Aljustrel jako ostatnie z sześciorga dzieci Marii Rosy i Antonia dos Santos. W akcie chrztu jako datę urodzenia wpisano jednak dzień 22 marca. Rozbieżność tę Łucja tłumaczy w Piątym Wspomnieniu: Pewnego razu słyszałam, jak Matka opowiadała o moich narodzinach [księdzu] doktorowi Formigão, gdy w jednej z rozmów zapytał, kiedy przypadają moje urodziny. Matka odpowiedziała: «Mówimy, że 22 marca, ponieważ została zapisana jako urodzona tego dnia, ale w rzeczywistości niezupełnie tak było. Urodziła się 28 marca 1907 roku. Był to Wielki Czwartek. Rano poszłam na Mszę Świętą i przyjęłam komunię. Miałam zamiar wrócić po południu na adorację Najświętszego Sakramentu, ale już nie mogłam, bo tego popołudnia ona się urodziła». (...) «Ojciec od razu zatroszczył się o chrzest. Ze względu na prace, jakie miał do wykonania, nie mógł się on odbyć w następnym tygodniu. W tamtych czasach nakazywano rodzicom chrzcić dzieci w ciągu ośmiu dni od urodzenia, jeśli nie – płacili karę. Ojciec postanowił więc zapisać ją jako urodzoną 22 marca, aby proboszcz ochrzcił ją w Wielką Sobotę, to jest 30 tego miesiąca».

Jak stwierdza akt chrztu sporządzony przez proboszcza, Łucja została ochrzczona w Fatimie 30 marca 1907 r. (spis treści)

1908.06.11. W Aljustrel przychodzi na świat Franciszek.

Franciszek urodził się w wiosce Aljustrel jako przedostatnie z siedmiorga dzieci Manuela Pedro Marto i Olímpii de Jesus. Akt chrztu stwierdza, że Franciszek został ochrzczony 20 czerwca 1908 r. w kościele parafialnym w Fatimie. (spis treści)

1910.03.05. W Aljustrel przychodzi na świat Hiacynta.

Hiacynta urodziła się w wiosce Aljustrel jako siódme i ostatnie dziecko Manuela Pedro Marto i Olímpii de Jesus. Akt chrztu stwierdza, że Hiacynta została ochrzczona 19 marca 1910 r. w kościele parafialnym w Fatimie.

Możliwe, że data urodzenia Hiacynty została zmieniona przez jej rodziców, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Łucji i z takich samych powodów. W jednej z notatek ks. Manuel Nunes Formigão zapisał: Hiacynta 5 marca, a w innym miejscu: Hiacynta de Jesus, urodziny między 7 a 5 marca. (spis treści)

1913. Łucja przyjmuje Pierwszą Komunię Świętą.

Pierwszą Komunię Świętą Łucja przyjęła w kościele parafialnym w Fatimie. Z Drugiego Wspomnienia (spisanego przez Łucję w 1937 r.) dowiadujemy się, że ponieważ dziewczynka miała zaledwie sześć lat, proboszcz uznał, że powinna poczekać jeszcze rok na przyjęcie sakramentu. Za Łucją wstawił się u proboszcza, przebywający wówczas z wizytą w parafii w Fatimie ksiądz Cruz, który był zaskoczony jej świetną znajomością katechizmu. W dniu Pierwszej Komunii Łucja wypowiada modlitwę: Panie, spraw, abym stała się świętą. Zachowaj moje serce zawsze czyste tylko dla Ciebie. (spis treści)

1915. Łucja i jej trzy koleżanki widzą jakiś obłok (…) w kształcie ludzkiej postaci.

W Czwartym Wspomnieniu Łucja opisuje: (…) z trzema dziewczętami (…) zobaczyłam, że ponad drzewami doliny, która rozciągała się u naszych stóp, unosi się jakiś obłok bielszy od śniegu, przezroczysty, w kształcie ludzkiej postaci. Moje towarzyszki pytały mnie, co by to mogło być. Odpowiedziałam, że nie wiem. Dwa razy powtórzyło się to samo w różnych dniach. (spis treści)

1916. Anioł trzy razy ukazuje się trojgu małym pasterzom.

Franciszek miał osiem, a Hiacynta sześć lat, gdy zaczęli paść owce należące do ich rodziców.

W Drugim i Piątym Wspomnieniu, które zostały spisane odpowiednio w 1937 i 1941 roku, Łucja dokładnie opisuje trzy objawienia Anioła, które miały miejsce na wiosnę, w lecie i na jesieni. Anioł, który przedstawił się Hiacyncie, Franciszkowi i Łucji jako Anioł Pokoju oraz Anioł Portugalii, zachęcał pastuszków do ofiarowania życia i poddania się zamysłom Bożego miłosierdzia. (spis treści)

1917.05.13. Matka Boża objawia się dzieciom po raz pierwszy.

W Cova da Iria, gdzie dzieci pasały owce, objawiła się im Pani jaśniejsza od słońca i powiedziała, że jest z Nieba. Pani prosiła, aby pastuszkowie wracali do Cova da Iria przez sześć kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie oraz obiecała, że podczas ostatniego objawienia powie im, czego chce. Zapytała również: Czy chcecie ofiarować się Bogu? (spis treści)

1917.05.27. Pierwsze przesłuchanie Łucji w sprawie objawień.

Łucja została poddana pierwszemu z wielu przesłuchań na temat objawień. Pierwszym przesłuchującym był proboszcz z Fatimy ksiądz Manuel Marques Ferreira, który zapisywał swoje rozmowy z widzącymi. Notatki te stanowią ważny historyczny dokument na temat wydarzeń fatimskich, podobnie jak zapisy sporządzone inne osoby przesłuchujące dzieci, w tym między innymi: ks. Manuela Nunes’a Formigão, Carlosa Azevedo Mendes’a i José Ferreira Lacerdę. (spis treści)

1917.06.13. Matka Boża objawia się dzieciom po raz drugi.

Podczas drugiego objawienia Matka Boża Różańcowa złożyła Łucji, zasmuconej perspektywą samotnego pozostania na tym świecie, obietnicę: Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga. (spis treści)

1917.07.13. Matka Boża objawia się dzieciom po raz trzeci.

Podczas objawienia w lipcu Pani objawiła dzieciom tak zwaną "tajemnicę fatimską", która składała się z trzech części: pierwsza ukazywała wizję piekła, druga mówiła o nabożeństwie do Niepokalanego Serca Maryi, a trzecia opisywała męczeństwo Kościoła. (spis treści)

1917.08.13. Widzący zostają uwięzieni w Ourém. 19 sierpnia Matka Boża objawia się dzieciom po raz czwarty.

Jak potwierdzają różne świadectwa, 13 sierpnia starosta powiatu zabrał dzieci do Vila Nova de Ourém. On sam tak to opisuje: Sprawowałem wówczas urząd starosty powiatowego. O świcie rzeczonego dnia 13, pozostawiając prewencyjnie w siedzibie starostwa oddział G.N.R. [Guarda Nacional Republicana tj. Narodowa Gwardia Republikańska – przyp. tłum.], udałem się w towarzystwie innego urzędnika administracji pana Candido Alho do osady Aljustrel z zamiarem przywiezienia do miasteczka trojga dzieci, aby zakończyć klerykalne widowisko, które się wokół nich odbywało. Blisko domu rodziców Franciszka i Hiacynty zobaczyłem proboszcza z Porto de Mós – księdza João, który rozmawiał z matką dzieci, a tuż obok, na niewielkim placyku, dużą grupę seminarzystów. Na moją prośbę Łucja została przesłuchana przez księdza i podtrzymała to, co już wcześniej powiedziała. Przekonałem rodziców Łucji i rodziców Franciszka i Hiacynty oraz księży, że dzieci powinny być przesłuchane przez proboszcza parafii w Fatimie; chodziło o to, aby wyjaśnić sprawę na miejscu, w Fatimie i żeby dzieci nie szły do Cova da Iria, jak oczekiwali zgromadzeni księża. Zdołałem przewieźć dzieci do domu, do mojej rodziny w uprzednio wynajętym powozie.

Dzieci spędziły w Ourém trzy dni i – jak relacjonuje Łucja – stosowano wobec nich różne groźby, aby ujawniły sekret przekazany przez Panią. Widzący powrócili do swych domów 15 sierpnia. (spis treści)

1917.09.13. Matka Boża objawia się dzieciom po raz piąty.

13 września drogi były pełne ludzi. Łucja wspominając gromadzące się w Cova da Iria tłumy pisze ze współczuciem: Tam ukazała się cała nędza biednej ludzkości. Podczas spotkania z dziećmi Matka Boża Różańcowa powiedziała: Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia. Bóg cieszy się z gotowości widzących do złożenia daru z siebie za innych ludzi. (spis treści)

1917.10.13. Matka Boża objawia się dzieciom po raz szósty.

13 października, w dniu ostatniego objawienia, do Cova da Iria przybyły ogromne tłumy. Portugalska gazeta O Século z dnia 15 października opisywała, że było tam około 70 tysięcy ludzi: Na oczach zdumionego ludu, którego wiara przenosi nas do czasów biblijnych, na oczach ludzi bladych ze strachu, odkrywających głowy, wpatrzonych w niebo, zawirowało słońce; słońce – miotane gwałtownymi konwulsjami wymykającymi się wszelkim prawom kosmosu – to słońce «zatańczyło», jak mówili wieśniacy.

Podczas ostatniego objawienia Pani przedstawiła się widzącym jako Matka Boża Różańcowa. (spis treści)

1919.04.04. W Aljustrel umiera Franciszek.

Od 18 października 1918 r. Franciszek chorował na grypę z przewlekłymi powikłaniami płucnymi. 2 kwietnia 1919 r. chłopiec przystąpił do sakramentu pojednania, a następnego dnia przyjął Wiatyk. Zmarł w domu rodzinnym 4 kwietnia około godz. 22.00. W dokumentach parafialnych proboszcz zapisał: Widzący Franciszek zmarł o dziesiątej wieczorem 4 kwietnia bieżącego roku, na skutek trwającej 5 miesięcy choroby płuc, w całkowitej przytomności i z wielką pobożnością przyjął sakramenty – I potwierdził, że widział Panią w Cova da Iria i w Valinho. (spis treści)

1920.02.20. W Lizbonie umiera Hiacynta.

Podobnie jak jej brat, Hiacynta – najmłodsza z trojga dzieci z Fatimy – zachorowała na jesieni 1918 r. Od 1 lipca do 31 sierpnia 1919 r. przebywała w szpitalu w Vila Nova de Ourém. 2 lutego 1920 r. dziewczynkę przyjęto do szpitala D. Estefânia w Lizbonie, gdzie była operowana i zmarła. Pochowano ją na cmentarzu w Vila Nova de Ourém.

Eurico Lisboa – jeden z lekarzy, który opiekował się Hiacyntą w szpitalu w stolicy Portugalii, opisuje: W piątek, 20 lutego około szóstej po południu, dziewczynka powiedziała, że źle się czuje i że chciałaby przyjąć Sakramenty. Wezwano przewielebnego proboszcza z parafii [Matki Bożej Królowej] Aniołów, ks. dr Pereira dos Reis, który około ósmej wieczorem wysłuchał jej spowiedzi. Powiedziano mi, że dziewczynka nalegała, aby przyniesiono jej Święty Wiatyk, ale ks. dr Pereira dos Reis nie zgodził się na to, bo znajdował ją w dobrym stanie. Obiecał jej przynieść Pana Jezusa następnego dnia. Dziewczynka nalegała, prosiła o komunię, mówiąc, że wkrótce umrze. I rzeczywiście, między godziną dziesiątą a północą, umarła spokojnie, nie przyjąwszy Komunii Świętej. (spis treści)

1921.06.15. W Cova da Iria Matka Boża objawia się Łucji po raz siódmy.

Łucja przyszła do Cova da Iria, gdzie miało miejsce siódme objawienie Matki Bożej, zapowiedziane 13 maja 1917 r.

Biskup diecezji Leiria zaproponował Łucji, aby wyjechała z Aljustrel i udała się do ochronki w Vilar (dzielnica Porto). Widząca zgodziła się, mimo że wcześniej obawiała się rozstania z rodziną i miejscami, które były jej drogie.

Wiele lat później w swoim Dzienniku wspomina, jak tego dnia udała się do Cova da Iria: Na kolanach, przewieszona przez płotek otaczający ziemię, żywiącą błogosławiony dąb skalny, na którym spoczęły Niepokalane stopy Matki Boskiej, pozwoliłam płynąć łzom obfitym, prosząc Matkę Boską o wybaczenie, że tym razem nie jestem w stanie ofiarować jej tego umartwienia, tej ofiary, która wydawała mi się być ponad siły. Przypomniał mi się ten piękny dzień 13 maja 1917 roku, gdy wypowiedziałam moje «tak», obiecując przyjąć wszelkie cierpienia, jakie Bóg zechce nam zesłać. I to wspomnienie było niczym światło w głębi mojej duszy i jak zgryzota, która nie dawała mi spokoju, wyciskając z mych oczu strumienie łez. […] Jestem pewna, że Twoje macierzyńskie spojrzenie śledziło z Nieba moje losy i w ogromnym zwierciadle Światła, którym jest Bóg, widziałaś walkę tej, której obiecałaś szczególną opiekę: «Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga». I oto, tak bardzo oczekiwana, raz jeszcze zstąpiłaś na ziemię i poczułam Twą przyjazną dłoń, Twój macierzyński dotyk na ramieniu. Podniosłam wzrok i ujrzałam Ciebie, to byłaś Ty, Błogosławiona Matko, podawałaś mi Dłoń i wskazywałaś drogę. Twoje usta otworzyły się i słodki tembr Twego głosu przywrócił światło i pokój mojej duszy: «Przychodzę tu po raz siódmy. Idź, podążaj drogą, którą Ksiądz Biskup chce cię prowadzić, taka jest wola Boga». Powtórzyłam wówczas moje «tak», teraz jednak o wiele bardziej świadomie niż 13 maja 1917 roku. I kiedy znów wznosiłaś się do Nieba, w mgnieniu oka przemknęły mi w duszy wszystkie te cuda, które w tym miejscu miałam okazję ujrzeć zaledwie 4 lata temu. Przypomniałam sobie moją ukochaną Matkę Bożą z Góry Karmel i w tej chwili poczułam łaskę powołania do życia zakonnego i karmelitańskiej klauzury.

Następnego dnia Łucja opuściła Aljustrel i udała się do ochronki w Vilar, w Porto, gdzie została przyjęta 17 czerwca. (spis treści)

1922.01.05. Łucja spisuje pierwszą relację o objawieniach.

W ochronce w Vilar Łucja sporządziła pierwszą pisemną relację o objawieniach. (spis treści)

1924.07.08. Łucja zostaje poddana oficjalnemu przesłuchaniu na temat wydarzeń w Fatimie przed diecezjalną komisją kanoniczną.

W Porto Łucja, ostatnia żyjąca wizjonerka z Fatimy, została poddana oficjalnemu przesłuchaniu na temat wydarzeń w Fatimie przed diecezjalną komisją kanoniczną, powołaną przez Jego Ekscelencję José Alves’a Correia da Silva, biskupa diecezji Leiria. Zeznanie weszło potem w skład dokumentacji diecezjalnego procesu kanonicznego. Po zakończeniu procesu, w Liście Duszpasterskim o kulcie Matki Boskiej Fatimskiej z dnia 13 października 1930 r., biskup diecezji Leiria ogłosił godnymi wiary wizje dzieci w Cova da Iria, w parafii Fatima, w miejscowej diecezji, w dniach 13 od maja do października 1917 roku. (spis treści)

1925.12.10. W Pontevedra Łucji objawiają się Matka Boża i Dzieciątko Jezus.

W okresie postulatu, który od 25 października 1925 r. Łucja odbywała w Zgromadzeniu Sióstr św. Doroty w Pontevedra, widząca miała objawienie Matki Bożej i Dzieciątka Jezus. W opisie, sporządzonym w 1927 r. na prośbę spowiednika, jako najważniejszy aspekt tego objawienia Łucja wskazała nabożeństwo pierwszych sobót. Dwa miesiące później (15 lutego 1926 r.) widząca po raz kolejny ujrzała Dzieciątko Jezus, które zapytało, czy rozpowszechnia na świecie to, o co Matka Boża [ją] prosiła? (spis treści)

1926.10.02. Łucja rozpoczyna nowicjat w Tuy.

Rozpoczynając nowicjat w Tuy (Hiszpania) Łucja przyjęła imię Maria Łucja Bolesna. 3 października 1928 r. złożyła w Zgromadzeniu Sióstr św. Doroty śluby czasowe, a dokładnie sześć lat później – śluby wieczyste. (spis treści)

1927.12.17. Modląca się Łucja słyszy głos Jezusa.

Łucja niepokoiła się, czy może wypełnić prośbę Jezusa, nie ujawniając jednocześnie powierzonej jej tajemnicy. Podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem, w kaplicy wspólnoty w Tuy, usłyszała głos. Widząca relacjonuje: Pan Jezus powiedział […] wyraźnie te słowa: «Córko moja, napisz, o co cię proszą i napisz też wszystko, co ci Matka Boża powiedziała o tym nabożeństwie». (spis treści)

1929.06.13. W klasztorze w Tuy Łucja ma wizję Trójcy Przenajświętszej.

W Tuy Łucja miała wizję Trójcy Przenajświętszej, w której zobaczyła m.in. słowa "Łaska i Miłosierdzie". Kierownik duchowy Łucji ks. José Bernardes Gonçalves zapisał, że podczas tego objawienia Maryja poprosiła o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. (spis treści)

1935.09.12. Ciało Hiacynty zostaje przeniesione na cmentarz w Fatimie.

Ciało widzącej Hiacynty Marto zostaje przeniesione na cmentarz w Fatimie. Pośrednie świadectwo Łucji mówi, że twarz Sługi Bożej była nienaruszona. (spis treści)

1935.12.25. Łucja kończy Pierwsze Wspomnienie.

Widząca kończy redakcję Pierwszego Wspomnienia, spisanego na prośbę biskupa diecezji Leiria, a poświęconego kuzynce Łucji – Hiacyncie. (spis treści)

1937.11.21. Łucja kończy Drugie Wspomnienie.

Łucja kończy Drugie Wspomnienie. (spis treści)

1940.12.02. Łucja pisze list do papieża Pisa XII.

Łucja napisała list do papieża Piusa XII. Prosiła w nim Ojca Świętego, aby był łaskaw pobłogosławić i upowszechnić nabożeństwo [do Niepokalanego Serca Maryi] na całym świecie, a także poświęcić świat Niepokalanemu Sercu Maryi, ze szczególnym wspomnieniem Rosji. (spis treści)

1941.08.31. Łucja kończy Trzecie Wspomnienie.

Zakonnica kończy Trzecie Wspomnienie, o którego spisanie 26 lipca 1941 r. prosił widzącą biskup diecezji Leiria. (spis treści)

1941.12.08. Łucja kończy Czwarte Wspomnienie.

W odpowiedzi na prośbę biskupa Leirii z 7 października 1941 r., Łucja kończy redagowanie Czwartego Wspomnienia. (spis treści)

1946.05.17. Łucja zostaje wysłana do wspólnoty sióstr św. Doroty w Gaia.

Zakonnica została wysłana do wspólnoty sióstr św. Doroty w Kolegium Sardão w Vila Nova de Gaia. W dniach od 20 do 22 maja 1946 r. – po raz pierwszy po 25. latach – Łucja przebywała w Fatimie. Odwiedziła Cova da Iria, Loca do Cabeço, Valinhos i Aljustrel. (spis treści)

1948.03.25. Łucja wstępuje do Karmelu św. Teresy w Coimbrze.

Łucja wstąpiła do Karmelu św. Teresy w Coimbrze. 13 maja 1948 r. przywdziała habit i przyjęła imię Maria Łucja od Jezusa i Niepokalanego Serca; uroczyste śluby złożyła 31 maja 1949 r. W liście napisanym w 1954 r. Łucja opisuje, jak po raz pierwszy weszła do karmelitańskiej celi: Byłam bardzo szczęśliwa, że wstępuję do Karmelu. Zaprowadzono mnie do celi; wchodząc do niej zauważyłam duży krzyż bez pasyjki, który rozpościerał ku mnie swe nagie ramiona. Nasza Wielebna Matka Przełożona zapytała: «Czy wie siostra, po co wisi tu ten krzyż, bez Chrystusa?» I nie czekając wcale na moją odpowiedź, dodała: «Po to, by siostra się na nim ukrzyżowała». Jakaż piękna idea: być ukrzyżowaną z Chrystusem! (spis treści)

1951.04.30. Ciało Hiacynty zostaje przeniesione do bazyliki Matki Boskiej Różańcowej w Fatimie.

Ciało Hiacynty zostało zidentyfikowane i 1 maja 1951 r. przeniesione do bazyliki Matki Boskiej Różańcowej w Fatimie. (spis treści)

1952.02.17. Ciało Franciszka zostaje przeniesione do bazyliki Matki Boskiej Różańcowej w Fatimie.

Ciało Franciszka zostało ekshumowane. Jego identyfikacja – utrudniona przez fakt, że w tym samym grobie pochowano różne osoby – była możliwa przede wszystkim dzięki 148 paciorkom różańca, z którym pochowano chłopca. Ojciec Franciszka natychmiast rozpoznał ten różaniec odnaleziony obok kości dziecka. Ciało widzącego zostało przeniesione do bazyliki Matki Boskiej Różańcowej w Fatimie 13 marca 1952 r. (spis treści)

1952.04.30. Bp José Alves Correia da Silva otwiera diecezjalne procesy informacyjne poświęcone badaniu sławy świętości oraz heroiczności cnót Franciszka i Hiacynty.

Jego Ekscelencja José Alves Correia da Silva, biskup diecezji Leiria, otworzył dwa diecezjalne procesy informacyjne poświęcone badaniu sławy świętości oraz heroiczności cnót Franciszka i Hiacynty. Początkowo procesy beatyfikacyjne Franciszka i Hiacynty prowadzono oddzielnie. Zostały one połączone w jeden proces dopiero po wydaniu dekretu o heroiczności cnót rodzeństwa Marto. W procesie Franciszka Marto odbyło się 66 sesji i zeznawało 25 świadków, w procesie Hiacynty Marto – 77 sesji i 27 świadków. (spis treści)

1967.05.13. Łucja spotyka się w Fatimie z papieżem Pawłem VI.

Podczas pielgrzymki Pawła VI z okazji obchodów pięćdziesiątej rocznicy objawień fatimskich Łucja przybyła do Fatimy i spotkała się z papieżem. (spis treści)

1977.07.11. W klasztorze w Coimbrze Łucja przyjmuje kardynała Albino Lucianiego.

W Karmelu św. Teresy w Coimbrze Łucja przyjęła kardynała Albino Lucianiego, patriarchę Wenecji i przyszłego papieża Jana Pawła I. (spis treści)

1979.07.02. Zamknięcie diecezjalnego procesu informacyjnego dotyczącego Hiacynty.

Zamknięcie diecezjalnego procesu informacyjnego dotyczącego Hiacynty. (spis treści)

1979.08.01. Zamknięcie diecezjalnego procesu informacyjnego dotyczącego Franciszka.

Zamknięcie diecezjalnego procesu informacyjnego dotyczącego Franciszka. (spis treści)

1982.05.13. Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Fatimy.

Jan Paweł II przybył z pierwszą pielgrzymką do Fatimy. Podróż ta była wyrazem wdzięczności za matczyną opiekę Maryi podczas zamachu, którego ofiarą stał się papież dokładnie rok wcześniej na Placu św. Piotra w Rzymie. W Kapicy Objawień w Fatimie Jego Świątobliwość wypowiada słowa wdzięczności: We wszystkim, co się wydarzyło, zobaczyłem – stale będę to powtarzał – specjalną macierzyńską opiekę Matki Bożej. I poprzez zbieg okoliczności – a proste zbiegi okoliczności nie istnieją w planach Bożej Opatrzności – dostrzegłem także wezwanie, a być może zwrócenie uwagi na przesłanie, które przed sześćdziesięciu pięciu laty stąd wyszło za pośrednictwem dzieci z pokornego, wiejskiego ludu, tak właśnie powszechnie znanych: trojga pastuszków fatimskich.

W Fatimie miało miejsce pierwsze spotkanie widzącej Łucji z papieżem Polakiem. (spis treści)

1989.02.23. Łucja kończy Piąte Wspomnienie.

Łucja kończy spisywanie Piątego Wspomnienia, poświęconego ojcu. O napisanie go wielokrotnie prosił widzącą ks. Luciano Guerra, ówczesny rektor Sanktuarium Fatimskiego. W kwietniu tego samego roku autorka dokonała jeszcze dwóch uzupełnień zredagowanego tekstu. (spis treści)

1989.05.13. Jan Paweł II podpisuje dekret o heroiczności cnót Franciszka i Hiacynty.

Jan Paweł II podpisał dekret stwierdzający heroiczność cnót Franciszka i jego siostry Hiacynty. Dekrety o heroiczności cnót rodzeństwa Marto, których konsekwencją było nadanie im miana "czcigodnych", stanowiły znaczący moment w historii Kościoła. Po długich, teologicznych rozważaniach rozpoczętych w związku z procesem beatyfikacyjnym dwojga pastuszków fatimskich, uznano, że jest możliwa heroiczność cnót i dojrzałość wiary u dzieci niebędących męczennikami. Dzięki takiemu precedensowemu orzeczeniu możliwa była beatyfikacja dzieci z Fatimy. (spis treści)

1991.05.13. Druga pielgrzymka Jana Pawła II do Fatimy.

Jan Paweł II pielgrzymował do Fatimy po raz drugi i ponownie spotkał się z widzącą Łucją od Jezusa. (spis treści)

1993.03.25. Łucja kończy Szóste Wspomnienie.

Karmelitanka kończy Szóste Wspomnienie poświęcone matce. (spis treści)

1999.06.28. Jan Paweł II ogłasza dekret o cudzie uzdrowienia za wstawiennictwem Franciszka i Hiacynty.

Jan Paweł II ogłosił dekret o cudzie uzdrowienia Emilii Santos, który dokonał się za wstawiennictwem Franciszka i Hiacynty. (spis treści)

2000.05.13. Trzecia pielgrzymka Jana Pawła II do Fatimy – beatyfikacja widzących Franciszka i Hiacynty.

W Roku Jubileuszowym 2000 Jan Paweł II przybył po raz trzeci i ostatni z pielgrzymką do Fatimy. Papież beatyfikował widzących Franciszka i Hiacyntę Marto, ukazując ich Kościołowi i światu jako dwie świece, które Bóg zapalił, aby oświecić ludzkość w godzinie mroku i niepokoju. Odczytany na placu w Fatimie dekret papieski stwierdzał: Spełniając prośbę naszego brata Serafima, biskupa diecezji Leiria Fatima, wielu innych współbraci w biskupstwie, jak również licznych wierzących w Chrystusa, po zasięgnięciu opinii Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, mocą naszej apostolskiej władzy zezwalamy, aby czcigodni Słudzy Boży Franciszek Marto i Hiacynta Marto byli nazywani błogosławionymi. Ich wspomnienie może być obchodzone w miejscach określonych przepisami prawa, co roku w dniu 20 lutego. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Tego samego dnia obecna na beatyfikacji kuzynów Łucja spotkała się z papieżem. W kolejnych dniach karmelitanka odwiedziła miejsca związane z jej dzieciństwem: Loca do Cabeço, Aljustrel i kościół parafialny w Fatimie. (spis treści)

2005.02.13. Łucja umiera w Karmelu w Coimbrze.

Łucja zmarła w Karmelu św. Teresy w Coimbrze. W liście przesłanym biskupowi Coimbry po śmierci karmelitanki, Jan Paweł II pisał o przyjaźni łączącej go ze zmarłą: Zachowuję w pamięci wzruszające spotkania z nią oraz więzi duchowej przyjaźni, które z upływem czasu wciąż się pogłębiały. Odczuwałem zawsze wsparcie jej codziennej modlitwy, zwłaszcza w trudnych chwilach doświadczeń i cierpienia. Niech Pan obficie jej wynagrodzi za tę wielką i ukrytą posługę dla Kościoła. Z radością myślę, że gdy siostra Łucja z ziemi odeszła nabożnie do nieba, wyszła jej naprzeciw Ta, którą widziała w Fatimie przed wieloma już laty. (spis treści)

2006.02.19. Ciało Łucji zostaje przeniesione do bazyliki Matki Boskiej Różańcowej w Fatimie.

Ciało Łucji zostało przeniesione do bazyliki Matki Boskiej Różańcowej w Fatimie i złożone obok jej kuzynki Hiacynty. (spis treści)

2008.02.13. Benedykt XVI uchyla pięcioletni okres oczekiwania na otwarcie procesu beatyfikacyjnego Łucji.

W Karmelu w Coimbrze, kardynał José Saraiva Martins – ówczesny prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, ogłosił: Na prośbę Jego Ekscelencji bpa Albina Mamede Cleta, ordynariusza Coimbry oraz licznych biskupów i wiernych na całym świecie Papież Benedykt XVI udzielił dyspensy od przepisu mówiącego o konieczności odczekania pięciu lat od śmierci ustanowionego przez prawo kanoniczne i zadysponował, że dochodzenie diecezjalne w sprawie beatyfikacji karmelitanki może się rozpocząć natychmiast, trzy lata od śmierci siostry Łucji. (spis treści)

2008.04.30. Biskup Coimbry otwiera proces beatyfikacyjny siostry Łucji od Jezusa i od Niepokalanego Serca.

Biskup Coimbry otworzył proces beatyfikacyjny siostry Łucji od Jezusa i Niepokalanego Serca. (spis treści)

Fatima i cud słońca

1. Cud słońca w Fatimie w 1917 r.

a. Objawienie.

b. Cud słońca.

c. Relacje bezpośrednich świadków cudu słońca.

2. Co widziały dzieci 13 października?

a. Cud słońca.

b. Święta Rodzina.

c. Matka Boża Bolesna.

d. Matka Boża Szkaplerzna.

3. Sens i znaczenie cudu słońca.

4. Cud słońca w innych miejscach.

a. 2015, 13 czerwca. Watykan.

b. 2011, 13 maja. Fatima.

c. 1978, 25 marca. Betania w Wenezueli.

d. 1950, 30 października. Watykan.

e. 1944. Bonate.

f. 1920, 13 czerwca. Fatima.

g. 1917, 20 października. Torres Novas.

Cud słońca w Fatimie w 1917 r.

Biblii cuda nazywane są "palcem Bożym" (Wj 8, 15; Łk 11, 20). Zapowiedziany 13 lipca 1917 roku cud z nieba był wyczekiwany przez mieszkańców Portugalii. Niezależnie od tego, kim byli: wierzący, ateiści, sceptycy czy walczący z Kościołem, w tym dniu, 13 października 1917 roku, obecność w Cova da Iria była dla wszystkich "obowiązkowa". Szacuje się, że na miejsce objawień przybyło ponad 70 tys. osób. Każdy przyszedł z sobie właściwą intencją: wierzący z nadzieją doświadczenia obecności Matki Bożej, ateiści, aby wyśmiewać objawienia i Kościół.

W tym dniu niebo pokryte było ciemnymi chmurami i od rana spadały na ludzi strumienie ulewnego deszczu. Wszyscy byli całkowicie przemoczeni i stali w błocie w oczekiwaniu na zapowiedziany cud.

Objawienie. I przyszła z nieba Matka Najświętsza. Siostra Łucja w swych wspomnieniach tak opisuje spotkanie z Maryją:

- Czego żądasz ode mnie?

- Chcę ci powiedzieć, że mają zbudować tutaj kaplicę na moją cześć, bo jestem Matką Bożą Różańcową, żeby nadal odmawiali codziennie różaniec. Wojna się skończy i żołnierze wkrótce wrócą do domów.

- Chciałam Cię prosić o wiele rzeczy. Czy uzdrowisz chorych i czy nawrócisz grzeszników...

- Niektórych tak, innych nie. Muszą się poprawić, niech proszą o wybaczenie swoich grzechów.

I przybierając smutniejszy wyraz oblicza, Matka Boża powiedziała:

- Niech nie znieważają więcej naszego Pana Boga, bo już tak bardzo został znieważony.

I otworzywszy dłonie, sprawiła, że lśniły w słońcu, i kiedy się wznosiła, odblask Jej światła padał na słońce.

Oto, Wielebna Matko, powód tego, że krzyknęłam, by patrzyli w słońce. Nie było moim zamiarem zwrócić nań uwagi ludzi, gdyż nawet nie uświadomiłam sobie ich obecności. Zrobiłam to jedynie pchana wewnętrznym nakazem.

Kiedy Matka Boska zniknęła w ogromie firmamentu, zobaczyliśmy obok słońca świętego Józefa z Dzieciątkiem i Matkę Bożą ubraną na biało, w błękitnym płaszczu. Zdawało się, że święty Józef i Dzieciątko błogosławią świat, wykonując dłonią znak krzyża. Zaraz potem, kiedy ta wizja zniknęła, ujrzałam naszego Pana i Matkę Bożą, która wydała mi się Matką Bożą Bolesną. Wydawało się, że Pan błogosławi świat w ten sam sposób, jak święty Józef. Ta wizja zniknęła i wydało mi się, że znowu widzę Matkę Bożą, wyglądającą tym razem jak Matka Boża z Karmelu. (spis treści)

Cud słońca. Kiedy Matka Boża objawiła się, nagle deszcz przestał padać, pokazało się słońce i zgromadzeni zobaczyli, że ze słońca na wszystkie strony zaczęły wystrzeliwać promienie światła w zmieniających się na przemian kolorach: czerwonym, zielonym, żółtym i niebieskim. Równocześnie tarcza słońca z szalona szybkością wirowała wokół własnej osi, jakby była gigantycznym ognistym kołem, i zbliżała się do ziemi, rzucając na ziemię, drzewa, skały i ludzi promienie tak cudownego, silnego, kolorowego światła, jakiego nikt nigdy dotąd nie widział. Słońce trzykrotnie się zatrzymywało i trzykrotnie ten niesamowity taniec na nowo się powtarzał. W pewnym momencie słońce zaczęło spadać i zygzakami zbliżało się do ziemi. Wydawało się wówczas, że nastąpi kosmiczna katastrofa zderzenia się słońca z ziemią. Wtedy cały zgromadzony tłum padł na kolana. Ludzie krzyczeli z przerażenia, błagali o miłosierdzie i wyrażali żal za grzechy. Niektórzy głośno spowiadali się ze swoich grzechów, sądząc, że to jest koniec świata. Ludzie, klęcząc, płakali i modlili się. To niezwykłe zjawisko trwało 10 minut. W tym krótkim czasie ziemia, która na skutek ulewnego deszczu zmieniła się w prawdziwe bagno, została całkowicie osuszona, a przemoczone do suchej nitki ubrania zgromadzonych ludzi całkowicie wyschły i wyglądały, jakby wyszły prosto z pralni.

Podczas tego spektakularnego cudu dokonało się tysiące nawróceń oraz uzdrowień z najróżniejszych chorób. Najbardziej wykształceni i inteligentni ludzie patrzyli oniemiali jak małe dzieci.

Cud słońca był wydarzeniem, które nigdy wcześniej nie miało miejsca w historii ludzkości. Po raz pierwszy od momentu zmartwychwstania Chrystusa, dla potwierdzenia prawdziwości objawień, Bóg dokonał tak spektakularnego cudu w zapowiedzianym czasie i miejscu. Był on widziany w promieniu kilkudziesięciu kilometrów.

Ten znak potwierdził w sposób niepodważalny prawdziwość całego orędzia, jakie Matka Boża przekazała światu przez troje fatimskich dzieci. (spis treści)

Relacje bezpośrednich świadków cudu słońca:

Portugalska gazeta O Século z dnia 15 października opisywała, że było tam około 70 tysięcy ludzi: Na oczach zdumionego ludu, którego wiara przenosi nas do czasów biblijnych, na oczach ludzi bladych ze strachu, odkrywających głowy, wpatrzonych w niebo, zawirowało słońce; słońce – miotane gwałtownymi konwulsjami wymykającymi się wszelkim prawom kosmosu – to słońce «zatańczyło», jak mówili wieśniacy.

Biskup Fatimy w oficjalnym liście pasterskim tak pisał na temat cudu słońca: Dziesiątki tysięcy ludzi widziało ten taniec słońca... Widziały go osoby z różnych grup i klas społecznych, wierzące i niewierzące, dziennikarze głównych portugalskich gazet, a także ludzie przebywający poza miejscem zgromadzenia.

Pio Sciatizzi, naukowiec włoski, który był świadkiem tego cudownego wydarzenia, powiedział: Nie może być jakiejkolwiek wątpliwości co do historyczności tego wydarzenia... Tylko Bogu musimy przypisać najbardziej oczywisty i największy cud w historii...

Inacio Lourenco w 1917 r. mieszkał w wiosce Alburitel, oddalonej o 10 mil od Fatimy. Wiele lat później, już jako ksiądz, tak wspominał wydarzenia z 13 października 1917 r.: Nie jestem w stanie obecnie dokładnie opisać tego, co wtedy widziałem i czułem. Wpatrywałem się w słońce. Wydawało mi się ono bardzo blade. Zupełnie jednak nie raziło swym blaskiem. Wyglądało jak śnieżna kula obracająca się wokół własnej osi. Nagle oderwało się od nieba i zygzakami zaczęło spadać w kierunku ziemi. Pod wpływem strachu skryłem się pomiędzy ludzi. Wszyscy płakali, czekając końca świata.

Obok mnie stał niewierzący człowiek, który spędził całe popołudnie na ośmieszaniu pielgrzymów, ponieważ, jak mówił, ci prostacy przybyli do Fatimy tylko po to, aby zobaczyć małą dziewczynkę! Spojrzałem na tego człowieka. Stał jak sparaliżowany. Wzrok miał przykuty do słońca, a ciałem jego wstrząsały dreszcze. Potem padł na kolana, wzniósł ręce do nieba i wołał: "Matko Boża! Matko Boża!" Świadkowie cudu płakali, krzyczeli, wzywali Boga na ratunek i błagali o przebaczenie grzechów... W czasie trwającego cudu cały świat dookoła przybierał kolor tęczy.

Ermina Caixeiro, tak napisała: Łucja poprosiła o zamknięcie parasoli i wtedy prawie natychmiast deszcz przestał padać, jakby ktoś zakręcił kurek w prysznicu. Dzieci poprosiły również, aby mężczyźni zdjęli kapelusze i nakrycia głowy. Człowiek, który stał obok mnie, nie wykonał polecenia. Za parę sekund ukazało się słońce. Wówczas ów mężczyzna zdjął pokornie kapelusz i powiedział: 'Teraz uwierzyłem, nikt z ludzi nie mógł tego dokonać'. Tłum stał pogrążony w zupełnej ciszy. Słońce świeciło różnymi kolorami. Ubrania ludzi nabrały złotego odcienia i natychmiast wyschły. I wtedy właśnie słońce zaczęło kręcić się wokół własnej osi, wykonując niesamowity spiralny taniec, jakby oderwało się od firmamentu i pędziło w kierunku ziemi. Potem powróciło do pierwotnej pozycji. Wszyscy świadkowie cudu byli przerażeni, krzyczeli i błagali Boga o przebaczenie grzechów. Ślepi i ułomni prosili o uzdrowienie. Widziałam rzucane kule i niewidomych od urodzenia, którzy odzyskali wzrok.

Cud słońca, którego świadkami było kilkadziesiąt tysięcy ludzi, potwierdził w sposób niepodważalny prawdziwość całego orędzia, jakie Matka Boża przekazała światu przez troje fatimskich dzieci. Papież Benedykt XVI, 13 maja 2010 r. powiedział: Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona. Słowa te nabierają szczególnego znaczenia w naszych czasach, kiedy to obchodzimy setną rocznicą fatimskich objawień. (spis treści)

Co widziały dzieci 13 października?

Cud słońca. jest częścią październikowego objawienia. Stał się powodem licznych nawróceń, umocnienia wiary i fundamentem prawdy zawartej w orędziach fatimskich i głoszonych przez Kościół.

W trakcie cudu słońca jest jeszcze objawienie, będące potrójną wizją, którą oglądali wizjonerzy. Najpierw ukazuje się im św. Józef z Dzieciątkiem Jezus i Matką Bożą w bieli, okrytą niebieskim płaszczem. To Święta Rodzina. Następnie ukazuje się Pan Jezus i Maryja, jako Matka Bolesna. Wreszcie dzieci widzą Matkę Bożą Karmelitańską. Co oznaczają te objawienia? (spis treści)

Święta Rodzina. Kościół uczy, że Pismo Święte trzeba interpretować jako całość. Podobnie jako całość muszą być interpretowane fatimskie objawienia. Nie można przyjmować tylko wyrywkowo pewnych treści fatimskich, np. mówić o wymiarze politycznym (nawrócenie Rosji), a pomijać choćby obowiązek osobistego nawrócenia. Należy połączyć w jedno treści dotyczące Najświętszego Serca Jezusa zjednoczonego z Sercem Jego Matki, z Miłosierdziem Bożym, z kultem Niepokalanego Serca Maryi, a także z Eucharystią i z innymi elementami, takimi jak odmawianie Różańca, posłuszeństwo Papieżowi czy przyjmowanie cierpień w intencji zbawienia grzeszników. Do tych treści dochodzi też ukazanie się Świętej Rodziny podczas październikowego cudu słońca.

Gdy mówi się o treści objawień fatimskich, trzeba zawsze dodać kilka słów o wezwaniu Matki Bożej Fatimskiej do uświęcenia naszych rodzin.

Apel docierający z Fatimy jest ważnym głosem Nieba w czasach, gdy środki masowego przekazu prześcigają się w emisji programów antyrodzinnych, wyzwalających agresję i przemoc. Tylko rodzina - mówią jednym głosem Fatima i Rzym - może ocalić świat. Kościół ostrzega, że pogłębiający się kryzys rodziny prowadzi do szybkiej zagłady cywilizacji. Przetrwać może tylko cywilizacja miłości niesiona w rodzinach. Fatima ogłasza: Zwycięstwo cywilizacji miłości jest uzależnione od odpowiedzi, jaką na współczesne zagrożenia dadzą nasze rodziny.

Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że rodzina musi być wyspą wiary i miłości w świecie pełnym zła i nienawiści. Gdy tak się stanie, Bóg będzie miał gdzie postawić swą stopę, by zacząć działać wśród nas i wypełnić jedną z najpiękniejszych zapowiedzi apokaliptycznych: I morza już nie ma (Ap 21, 1). Zniknie morze, które jest symbolem zła zalewającego świat. Jego osuszenie będzie możliwe dzięki rodzinom - suchym wyspom, wyspom obcym grzechowi!

Na ten trud zachowania wiary, wytrwania w miłości, ocalenia tego, co jest tradycyjną wartością życia ludzkiego, błogosławi nam z Fatimy św. Józef - głowa Świętej Rodziny.

On jest w centrum pierwszej wizji oglądanej przez dzieci. Jest to wzór niezwykły, gdyż wskazuje na piękno, znaczenie i owoce zjednoczenia z Matką Najświętszą. Święty Józef był człowiekiem najbliższym Maryi. Upodobnienie się do niego oznacza życie w kręgu Boskiego światła, jakim promieniuje Matka Najświętsza. Oznacza wielką świętość. Taka świętość potrafi zmienić oblicze świata! (spis treści)

Matka Boża Bolesna. W drugiej wizji oglądanej przez fatimskich pastuszków ukazała się Matka Boża Bolesna.

Pobożność średniowieczna, rozważając tajemnice życia Maryi, mówiła o siedmiu boleściach Matki Bożej: 1) przepowiednia Symeona, 2) ucieczka do Egiptu, 3) zgubienie dwunastoletniego Jezusa, 4) droga krzyżowa, 5) stanie pod krzyżem, 6) zdjęcie z krzyża, 7) złożenie do grobu. Wszystkie je można sprowadzić do pierwszego proroctwa biblijnego: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę... (Rdz 3, 15). Jej życie, choć niepokalane, nie było pozbawiane cierpień.

Boleść Maryi nie jest prawdą marginalną, cierpienie Jej jest bowiem ściśle powiązane z prawdą o Jej roli jako Współodkupicielki. Kościół uczy, że współcierpienie Maryi z Jezusem stało się częścią dzieła odkupieńczego i współwysłużyło nam zbawienie.

Kult Matki Bolesnej utwierdziły w Kościele Różaniec (część bolesna), Droga Krzyżowa (stacja IV i XIII), Litania Loretańska (wezwanie Królowej Męczenników) oraz sekwencja Stabat Mater. W Polsce funkcję tę pełnią dodatkowo Gorzkie Żale.

Dziś Fatima zdaje się podkreślać nie tyle "historyczny", ile "współczesny" ból naszej niebieskiej Matki. Wiemy, że podczas objawień w 1917 r. Matka Boża była zawsze smutna. Ból i łzy, jakie dzieci widziały na Jej twarzy, miały w sobie jedno tylko źródło: Ona płacze z tego powodu, że wiele dusz idzie na wieczne potępienie. Ona płacze dlatego, że wiele Jej dzieci idzie do piekła.

Znowu pojawia się element apokalipsy - teraz mówi on o ostatnim cierpieniu będącym konsekwencją naszych grzechów: o piekle. Maryja jest Matką Bolesną, bo boli Ją wieczne cierpienie ogromnej rzeszy ludzi, których Bóg powołał do życia z miłości i z myślą, że będzie mógł dać im życie wieczne w doskonałym zjednoczeniu z Sobą - z Tym, który jest źródłem jedynego, prawdziwego szczęścia. Gdy człowiek odrzuca ten dar i to przeznaczenie, Matka Najświętsza płacze. Gdy czynią tak tysiące, miliony ludzi, Maryja staje się Matką Bolesną. Dziś - mówi Fatima - jest Ona właśnie taką, i to bardziej niż w czasach jakichkolwiek wcześniejszych ludzkich pokoleń.

Ale Fatimy nie zamyka ukazanie boleści Matki. Jest jeszcze trzecia wizja: na tle słońca pojawia się Matka Boża Szkaplerzna. (spis treści)

Matka Boża Szkaplerzna. W ostatnim dniu objawienia, 13 października 1917 roku, Matka Boża objawiła się również jako Matka Boża Szkaplerzna, inaczej jako Matka Boża Karmelitańska. Pamiętamy, że siostra Łucja wstąpiła do Karmelu.

Trudno zrozumieć znaczenie szkaplerza, jeśli zapomni się o jego średniowiecznym rodowodzie. Powstał on w czasach, kiedy gest wzięcia kogoś pod płaszcz oznaczał prawną ochronę przez patrona, a także uznanie nieślubnego dziecka i nadanie mu swych rodowych praw. Tak na przykład trzeba rozumieć gest narzucenia przez biskupa swego płaszcza na św. Franciszka. Przez ten gest Franciszek znalazł w biskupie swego obrońcę i protektora. Do tego myślenia nawiązywała sztuka religijna, przedstawiając ludzi chroniących się pod płaszcz Matki Bożej.

Maryja, dając swój płaszcz lub udzielając pod nim schronienia, uznaje nas za swoje dzieci i niejako "legalizuje" nasze dziecięctwo, mimo że jesteśmy pełni grzechów i słabości. Wiemy, czym różni się życie prawowiernego dziedzica od nielegalnego potomka... Przez noszenie szkaplerza zapewniamy sobie dostęp do życia wiecznego.

Już najstarsza modlitwa Maryjna, "Pod Twoją obronę", w swej oryginalnej formie posiadała słowo "płaszcz". Pierwsze pokolenia chrześcijan, uciekając się do Najświętszej Maryi Panny, chroniły się pod "płaszcz miłosierdzia" Maryi. Wołały: "Pod płaszcz miłosierdzia Twego uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko!".

Szkaplerz jest szatą Matki Najświętszej. Czy nie mówi nam on o znaczeniu oddania się pod opiekę Maryi i o wartości naszego poświęcenia się Jej Niepokalanemu Sercu, o którym tak wiele słyszymy w objawieniach fatimskich? On będzie dla nas schronieniem i drogą, która zaprowadzi nas do Boga - tak mówiła Maryja w czerwcowym objawieniu w Fatimie. On będzie dla nas gwarancją Jej pomocy i opieki. On otworzy przed nami niebo!

Wizja dzieci rozpoczyna się od wskazania na rodzinę, by następnie ukazać bezmiar grzeszności współczesnego świata, a na koniec ukazać jako ocalenie uciekanie się pod opiekę Maryi. Czy można krócej streścić wielkie orędzie z Fatimy w postaci takiej, jak ukazuje je Bóg w naszym pokoleniu?

Nie możemy zapominać, że rodzina jest drogą w przyszłość. Nie możemy pozwolić się oszukać, że popełniane przez nas zło nie ma żadnych dalszych konsekwencji.

Dziś nie możemy zrezygnować z Maryi!

W 1950 roku zapytano siostrę Łucję: "Dlaczego, zdaniem siostry, Matka Boska ukazała się w tej ostatniej scenie, trzymając szkaplerz?"

Łucja odpowiedziała: Dlatego, że Matka Boża chce, abyśmy wszyscy nosili szkaplerz. I to właśnie dlatego różaniec i szkaplerz, dwa najbardziej uprzywilejowane sakramentalna maryjne, nabierają dziś jeszcze większego, uniwersalnego znaczenia niż kiedykolwiek w historii. (spis treści)

Sens i znaczenie cudu słońca.

Cud słońca w Fatimie miał uwiarygodnić wszystkie orędzia Matki Bożej i sprawić, by ludzie w nie "uwierzyli". Potwierdza to sama Matka Najświętsza, mówiąc w lipcu 1917 r.: W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli. Ten sam element pojawia się w słowach bezpośrednio poprzedzających cud słońca. Maryja ogłasza: Niech ludzie więcej nie obrażają Boga. już i tak został bardzo obrażony!

Cud słońca był też głębokim przeżyciem, a jednocześnie przesłaniem skierowanym do ludzi, aby porzucili życie w grzechu.

W ostatnich słowach Matki Najświętszej ogłoszonych w Fatimie pojawia się również dalekie echo apokaliptycznej przestrogi. Bóg jest już tak bardzo obrażony, że jeśli ludzie nie przestaną go dalej znieważać swymi grzechami, to... Matka Boża jakby nie kończy zdania. Zamiast niego ukazuje ludziom obraz, który przemawia lepiej niż słowa. Każe dać słońcu znak, że nad ziemią zawisło widmo kary. Taka interpretacja ostatnich słów Matki Bożej Fatimskiej i wielkiego cudu słońca jest dziś uwiarygodniona dodatkowym argumentem. Znamy już treść trzeciego sekretu fatimskiego, tam zaś jest mowa o warunkowej karze, jaka czeka ludzkość: morze ognia spadnie na ziemię i podpali świat. Zapytajmy: Czy taniec słońca nie jest jego symbolem?

Mamy wiele powodów, by uważać, że przesłaniem opisywanego cudu jest wątek apokaliptyczny, który uzależniony jest od naszego wypełnienia żądań Matki Bożej Fatimskiej. Ks. Stefano Gobbi, jeden z najbardziej wpływowych wizjonerów XX wieku uważa, że cud słońca zawiera wątek wprost apokaliptyczny (związany z powtórnym przyjściem Jezusa). Potwierdza to treść jednego z objawień otrzymanych od Matki Najświętszej. Słowa Maryi: Cud słońca dokonany w Fatimie w czasie Mojego ostatniego objawienia się wskazuje, że weszliście obecnie w czasy, w których spełniają się wydarzenia przygotowujące was na powrót Jezusa w chwale. Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. (...) Chciałam was pouczyć o znakach podanych wam przez Jezusa w Ewangelii, aby was przygotować na koniec czasów. Właśnie w waszej epoce mają się one zrealizować. (spis treści)

Cud słońca w innych miejscach

Cud słońca pojawiający się w wielu rejonach świata, jest mocno związany z miejscami współczesnych objawień Maryjnych. Cud słońca w Fatimie zapoczątkował setki udokumentowanych nadprzyrodzonych fenomenów związanych ze słońcem oglądanych w różnych miejscach na naszej planecie, a które można uznać za cudowne. Oto kilka z nich:

2015, 13 czerwca. Watykan. W dniu fatimskim, 13 czerwca, w święto Niepokalanego Serca Maryi, wokół słońca nad Watykanem pojawiła się tęcza.

To niezwykłe zjawisko mogli zobaczyć pielgrzymi, którzy byli w Watykanie, wśród nich Polacy z Krakowa. Niebo było zupełnie bezchmurne.

Świadek: Będąc na dziedzińcu Muzeum Watykańskiego, ok. godz. 12.00 zobaczyliśmy wyraźną tęczę wokół słońca. Kiedy zobaczyłam tęczę, pierwsze skojarzenie, jakie miałam, związane było z objawieniem w Fatimie. Kolejna myśl uświadomiła mi, że dzieje się to w dniu fatimskim i w święto Niepokalanego Serca Maryi. Byłam bardzo wzruszona. Przez jakiś czas wpatrywali się w niebo, po czym tęcza stopniowo zaczęła zanikać.

Ks. Krzysztof Czapla, dyrektor Sekretariatu Fatimskiego w Zakopanem: W Fatimie słońce, element natury, dało znak potwierdzający autentyczność objawień. Dlatego chociaż trudno jest dać interpretację tego konkretnego zjawiska, to powinniśmy umieć odczytywać takie znaki. W czasie objawienia 13 czerwca 1917 r. Mata Boża ukazała Dzieciom Fatimskim swoje otoczone cierniem Niepokalane Serce, znieważane przez grzechy ludzkości. Tu nie ma przypadków, zbieżność okoliczności i znaków zawsze daje do myślenia. Przez takie zjawisko, tym razem nad Rzymem, Bóg po raz kolejny zwraca nam uwagę, aby każdy z nas coś sobie przemyślał. Zarówno w ubiegłym roku, jak i w bieżącym 13 maja taki znak był widoczny w południe w sanktuarium fatimskim w Portugalii. (spis treści)

2011, 13 maja. Fatima. Niezwykłe zjawisko na niebie mogło zobaczyć w Fatimie ćwierć miliona wiernych, którzy uczestniczyli 13 maja 2011 r. w uroczystościach dziękczynnych za beatyfikację Jana Pawła II. Po Mszy św. i wyświetlonym po niej filmie o błogosławionym Papieżu Polaku nad sanktuarium pojawiła się różnokolorowa obręcz wokół słońca. Zjawisko, które zaobserwować można było tylko w Fatimie i jej okolicach, wywołało oklaski i wzruszenie pielgrzymów. Niecodzienny znak słońca przez wielu został uznany za cudowny, przypominający "taniec słońca", jaki towarzyszył ostatnim objawieniom Maryjnym w październiku 1917 roku.

Również w ostatnich latach towarzyszyły inne zjawiska pewnym wydarzeniom i jednoznacznie odczytywane były jako znak z Nieba, np. gwałtowny powiew wiatru na pogrzebie Jana Pawła II czy tęcza w czasie wizyty Benedykta XVI w niemieckim obozie w Auschwitz. W chwili przybycia Benedykta XVI zaczął padać deszcz. Gdy Ojciec Święty przechodził wzdłuż pamiątkowych tablic na niebie pojawiła się tęcza (w Starym Testamencie znak przymierza Boga z człowiekiem). (spis treści)

1978, 25 marca. Betania w Wenezueli. W czasie jednego z objawień Matki Bożej w wenezuelskiej Betanii (objawienia uznane przez Kościół w 1987 r.) miał miejsce cud słońca. Kiedy uboga okoliczna ludność przybyła w dniu Zwiastowania w 1978 roku na farmę Finca Betania, Maryja, objawiając się Marii Esperanzy Madrano, rozpostarła ręce, z których wytrysnęły promienie światła.

Maria Esperanza Madrano: Promienie światła pobiegły prosto na nas kąpiąc nas w świetle w taki sposób, że Nasira Mistaje krzyknęła: "Wszystko się pali!". Rzeczywiście, wyglądało to tak, jakby płonęła cała okolica. Było to piękne. Słońce zaczęło obracać się wokół osi. Ludzie krzyczeli z zachwytu. (spis treści)

1950, 30 października. Watykan. Cud słońca przeżył również papież Pius XII w dniach 30 i 31 października 1950 roku, gdy figurę Matki Bożej Fatimskiej, wiezioną na Daleki Wschód, zatrzymano na kilka dni w Rzymie, w kościele Casaletto, tuż za ogrodami watykańskimi. Papież czterokrotnie widział w tychże ogrodach cud słońca, podobny do tego, jaki 70 tys. ludzi oglądało 13 października 1917 roku w dolinie Cova da Iria koło Fatimy.

Papież Pius XII o tym niezwykłym wydarzeniu sam złożył następujące świadectwo: Było to 30 października 1950 r., na dwa dni przed uroczystym ogłoszeniem dogmatu o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny, w dniu oczekiwanym z niepokojem przez cały świat katolicki. Około godziny szesnastej odbywałem codzienny spacer w ogrodach watykańskich. Czytałem i analizowałem, jak zwykle, rozmaite dokumenty urzędowe. Szedłem z Placu Matki Bożej z Lourdes aleją wzdłuż muru na szczyt wzgórza. Kiedy w pewnym momencie podniosłem wzrok znad kartek, które trzymałem w rękach, zostałem oczarowany zjawiskiem, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Słońce, które znajdowało się jeszcze dosyć wysoko na niebie, wyglądało jak bladożółta kula, opasana świetlistym kręgiem, co jednak w najmniejszym stopniu nie przeszkadzało mi na nie normalnie patrzeć. Z przodu unosiła się nieduża chmurka. Matowa kula lekko się poruszała, to obracając się wokoło, to przemieszczając się z prawa na lewo i z powrotem. Ale wewnątrz kuli widać było całkiem wyraźnie i bez przerwy bardzo silne ruchy.

To samo zjawisko powtórzyło się następnego dnia, 31 października, i 1 listopada, w dniu ogłoszenia dogmatu (Wniebowzięcia NMP), jak również 8 listopada, w oktawę tejże uroczystości. Od tego dnia już więcej się to nie zdarzyło.

Później wiele razy próbowałem, zawsze o tej samej porze i w takich samych lub podobnych warunkach atmosferycznych, kierować wzrok na słońce, aby zobaczyć, czy nastąpi to samo zjawisko, ale daremnie. Nie mogłem ani przez chwilę patrzeć na słonce, gdyż zaraz mnie oślepiało. Jest to, mówiąc krótko i prosto, czysta prawda. (spis treści)

1944. Bonate. W czasie objawień we włoskim Bonate cud słońca wydarzył się sześciokrotnie, a jego świadkami było w sumie ponad milion osób. Pierwszy miał miejsce 20 maja.

Eliana Maggi, doktor, pod przysięgą tak opisała cud słońca: Tamta sobota była deszczowa. Na początku objawienia nad głową dziecka (wizjonerki Adelajdy Roncalli) ukazał się promień słońca. Podniosłam oczy ku niebu i ujrzałam przejaśnienie na niebie na kształt krzyża. Przez minutę, może dwie z nieba spadał deszcz składający się ze złotych i srebrnych punkcików. Wszyscy mówili o cudzie.

Ks. Luigi Cortesi pisał: Ktoś dostrzegł dziwny strumień światła spadający na dziecko i odbijający się na najbliższych twarzach. Inni zauważyli, że słońce przybrało postać krzyża. Jeszcze inni, że tarcza słoneczna kręciła się, tworząc pierścień nie większy niż pół metra. W niższych pokładach atmosfery niektórzy ludzie widzieli deszcz złotych gwiazd i małe żółte obłoczki w kształcie pierścieni, tak gęstych i bliskich ziemi, że byli tacy, którzy próbowali je złapać. Na dłoniach i twarzach pojawiały się różne kolory, wśród których przeważał żółty. Można też było zobaczyć, że czyjeś ręce świecą fluorescencyjnym światłem.

Dzień później, tj. 21 maja miało miejsce kolejne zjawisko słoneczne.

Świadkowie zeznali: Około godziny szóstej słońce wyszło zza chmur, wirując i wyrzucając z siebie na wszystkie strony promienie żółte, zielone, czerwone, niebieskie, fioletowe. Barwiły one chmury, pola, drzewa i rzesze ludzkie. Po kilku minutach słońce zatrzymało się, by za chwilę powtórzyć niezwykły spektakl. Wielu widziało, że tarcza słoneczna stała się biała jak Hostia, a chmury zdawały się opadać na ludzi. Byli tacy, którzy widzieli na niebie różaniec, inni dostrzegli Panią pełną majestatu z suknią sięgającą ziemi. Jeszcze inni widzieli na słońcu rysy twarzy Matki Najświętszej.

Te cudowne zjawiska były widoczne nie tylko w samym Bonate, ale i w innych miejscach, np. w Tavernola czy w Bergamo, gdzie wielu ludzi widziało słońce, jak blednie i na wszystkie strony wyrzuca z siebie tęczę barw. Obserwowano też szeroki żółty promień światła spadający na Ghiaie... Widząc te niezwykłe zjawiska, ludzie wybiegali na ulice. (spis treści)

1920, 13 czerwca. Fatima. Kolejny cud słoneczny miał miejsce w samej Fatimie.

G.F. Santos w liście tak opisuje to zjawisko: Muszę powiedzieć, że udałam się do Fatimy trzynastego tego miesiąca. Ponieważ nie było żadnego prześladowania, postanowiłam, co następuje: uczestniczyć we Mszy Świętej i wysłuchać kazania w odpust św. Antoniego. Później zdecydowałam się zabrać na miejsce objawień figurę Matki Bożej i tam ją wystawić do adoracji.

Kiedy stanęłam przed drzwiami małej kaplicy, była godzina 15.30 oficjalnego czasu. Co ważne: poprosiłam ludzi, by zdjęli kapelusze, bo miejsce już było poświęcone.

Mówiłam, w tym samym momencie ludzie krzycząc padli na kolana. Modlili się głośno. Z podniesionymi rękami wołali o przebaczenie, byli bowiem świadkami tego samego cudu słońca, co 13 października 1917 roku. W tym samym czasie, kiedy i ja byłam świadkiem tego zjawiska, zauważyłam, że stojąca przede mną figura zaczęła jaśnieć przeźroczystym, żółtym światłem. Uznałam, że pochodzi ono z nieba.

Oblicze figury zostało całkowicie przemienione (skutek owego światła). Stałam przy ścianie, poprawiając papier, którym była owinięta skrzynia.

Widząc po raz drugi taki cud, uklękłam przed figurą prosząc o przebaczenie, później jednak musiałam wstać, by poprawić niebieski papier pokrywający skrzynię, co dawało jej piękny wygląd: całość niebieska, a figura biała.

Następnie, posługując się świecą, zapaliłam cztery inne świece. Ta pierwsza miała normalny płomień, a kiedy zapaliłam nią cztery świece, te paliły się na czerwono, czerwienią, jaką palą się sztuczne ognie. Świeca użyta do zapalania dalej świeciła się normalnym płomieniem.

Następnie umieściłam ją w bukiecie kwiatów i ta natychmiast zaczęła palić się na czerwono jak pozostałe cztery. Ludzie krzyknęli: "Spójrzcie na świece!, Spójrzcie na świece!".

Potem uklękłam przed figurą i odmówiłam różaniec, a wszyscy przyłączyli się do modlitwy. Podczas odmawiania różańca niektóre świece zostały zdmuchnięte przez wiatr. Zapalone ponownie, paliły się na różowo. Kiedy skończyliśmy różaniec, fenomen słoneczny ustał, figura utraciła swój blask, a świece zaczęły palić się normalnym płomieniem. Niech Bóg będzie błogosławiony.

1917, 20 października. Torres Novas, niedaleko Fatimy. W tym dniu, o godz. 18.00 miał tu miejsce drugi taniec słońca. Było to jednak cudowne zjawisko inne niż tydzień wcześniej i nie tak doniosłe. Biskup diecezji Portalegre i wielu wiernych widziało w Torres Novas wirowanie słońca i zmianę kolorów jego tarczy. (spis treści)

Gromnica

Starodawnym zwyczajem, sięgającym przełomu IX i X wieku, 2 lutego wierni przynoszą do kościoła świece do poświęcenia, nazywane gromnicami.

Panienka Gromniczna

W legendzie osnutej gwiazdami, błękitem, przez pola zaspami śnieżnymi pokryte Najświętsza wędruje Panienka.