• Powołania

Powiększenie

1/56 | Nie zapomnij w modlitwie o tych, których Pan Jezus powołał z naszej parafii!

Powołania z parafii Prawno

Kapłańskie

01. Ks. Jerzy Jabłoński

Zakonne

03. S. Renata Janeczko

02. S. Maria Sendrowicz

01. S. Michalina Szczepańska

  • Informacja
  • Życiorys
  • 60-lecie kapłaństwa

Powiększenie

2/56 | Prawno, 09-04-2012. Ks. kan. Jerzy Jabłoński.

Ks. kan. Jerzy Jabłoński

do góry

Urodzony 27 maja 1923 roku. Święcenia kapłańskie przyjął 23 marca 1952 roku. Pracował jako wikariusz w Wilkołazie, Kraśniku, Żółkiewce, Hrubieszowie. Był proboszczem w Świeciechowie i Wilkołazie.

Powiększenie

3/56 | 1970. Ks. Jerzy Jabłoński

Ks. kan. Jerzy Jabłoński

do góry

4/56 | Wilkołaz (plebania, w mieszkaniu ks. kanonika), 07-12-2015. Ks. Jerzy Jabłoński: Życzę prawnieńskiej parafii, aby Chrystus nowonarodzony
błogosławił wszystkim rodzinom i obdarzył ich życiem szczęśliwym w wieczności.
4/56 | Prawno, 23-01-2007. Ks. kan. Jerzy Jabłoński podczas montowania dzwonów, których jest fundatorem.
5/56 | Prawno, 26-04-2008. Poświęcenie dzwonów. Od lewej: ks. Krzysztof Kozak, ks. bp. Artur Miziński, ks. Szymon Szlachta i ks. Jerzy Jabłoński.
6/56 | Prawno, 26-04-2008. Poświęcenie dzwonów.
7/56 | Prawno, 07-03-2009. Ks. kan. Jerzy Jabłoński odprawia Mszę św. w czasie misji parafialnych.
8/56 | Prawno, 07-03-2009. Ks. kan. Jerzy Jabłoński. Przed naszym kościołem, w czasie stawiania krzyża misyjnego.
9/56 | Prawno, 27-05-2001. Ks. kan. Jerzy Jabłoński przemawia podczas obłóczyn kanonickich naszego proboszcza ks. kan. Piotra Treli.
10/56 | Prawno, 27-05-2001. Przed plebanią. W środku ks. kan. Jerzy Jabłoński i nasz proboszcz ks. kan. Piotr Trela.
11/56 | Ks. Jerzy Jabłoński (zdjęcie z 1970 r.) i rodzice: Wiktoria Jabłońska (c. Anny i Józefa Pijanowskich) i Władysław Jabłoński (s. Ignacego i Józefy)
12/56 | Kraśnik Fabryczny 30-061957. I Komunia św. Dziekan kraśnicki ks. Stanisław Niedźwiński odprawia Mszę św. Ks. Jerzy Jabłoński prowadzi śpiewy.
13/56 | Kraśnik Fabryczny 30-061957. I Komunia św. Ks. Jerzy Jabłoński prowadzi śpiewy w czasie Mszy św.
14/56 | Kraśnik Fabryczny 30-061957. Msza św. - suma. Od lewej: kleryk Kazimierz Bownik, ks. Jerzy Jabłoński i kleryk Henryk Zieliński.
15/56 | Kraśnik Fabryczny 30-061957. Komitet organizacyjny I Komunii św. pod przewodnictwem ks. Jerzego Jabłońskiego i siostry Bogumiły.
16/56 | Kraśnik Fabryczny 30-061957. Dzieci pierwszokomunijne. W środku ks. Jerzy Jabłoński i siostra Bogumiła.
17/56 | Kraśnik Fabryczny 30-061957. Dzieci pierwszokomunijne. W środku ks. Jerzy Jabłoński i siostra Bogumiła.
18/56 | Boby, ok. 1953. W ogrodzie przy plebanii. Od lewej (góra): ks. Jerzy Jabłoński, ks. Stanisław Pilichowski i na krześle ks. Dominik Maj.
19/56 | Boby, 20-04-1952. | Prymicje. Od lewej: ks. Dominik Maj, ks. Stanisław Szelewicki, ks. Jerzy Jabłoński, dn Jan Chudzik, ks. Franciszek Kapalski.
20/56 | Boby, 20-04-1952. Przy kościele. Akademia na cześć ks. prymicjanta Jerzego Jabłońskiego (w środku z kwiatami).
21/56 | Wilkołaz, 13-04-1952. Prymicje ks. Jerzego Jabłońskiego. Parafianie przed plebanią. W środku ks. Jerzy i proboszcz ks. Kazimierz Mańkowski.
22/56 | Inowrocław 1946. Koledzy z 10-tej Drużyny z Kursu dla poruczników. Szósty od lewej Jerzy Jabłoński.
23/56 | Boby, 1946. Od lewej stoją: Emilia Szymańska, Helena Romanowska, Jerzy Jabłoński, ks. Marcin Ślósarz, panie Zembrzuskie – dziedziczki z Moniak.
24/56 | Lublin, ok. 1940. Jerzy Jabłoński (gimnazjalista) w towarzystwie pani Twardoszowej z córką (rodzina ks. M. Ślósarza). | Ks. Marcin Ślósarz.

Ks. Jerzy urodził się 27 maja 1923 roku w wielodzietnej rodzinie. Miał jeszcze dwanaścioro rodzeństwa, z czego czworo zmarło w dzieciństwie. Dla swoich rodziców i rodzeństwa był dobrym synem i bratem, dla nauczycieli dobrym uczniem. W czasie II wojny światowej był żołnierzem Batalionów Chłopskich, a potem Armii Krajowej. Brał czynny udział w akcji „Burza” na terenie Urzędowa, Janowa Lubelskiego i Kraśnika. Był czterokrotnie odznaczony „Medalem Wojska” oraz „Krzyżem Armii Krajowej”. Po tzw. „wyzwoleniu” w 1944 roku został aresztowany; okupant ze wschodu dostrzegł jego talent i chciano go resocjalizować, tzn. wcielić na stałe do komunistycznego wojska, ale on za bardzo kochał swoją Ojczyznę, Boga i honor, który nakazywał mu służyć tylko Jezusowi. I tak dzięki Jezusowi i protekcji ks. kapelana Ministerstwa Obrony Narodowej dni 25 marca 1947 roku, w dzień Zwiastowania NMP został alumnem Seminarium Duchownego w Lublinie. 11 listopada 1951 roku w katedrze lubelskiej przyjął święcenia subdiakonatu z rąk ks. bp Piotra Kałwy, a w niedzielę, 23 marca 1952 roku, tenże biskup wyświęcił go na kapłana. W dniu Zwiastowania Pańskiego, przed cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej odprawił Mszę św. prymicyjną i Maryi zawierzył losy swojego kapłaństwa. W Wielkanoc, 13 kwietnia 1952 roku, odprawił Mszę św. prymicyjną w pierwszej swojej parafii w Wilkołazie, w Poniedziałek Wielkanocny w swojej rodzinnej parafii w Prawnie, a 20 kwietnia w Białą Niedzielę w Bobach.

Powiększenie

25/56 | 1970. Ks. Jerzy Jabłoński

Ks. kan. Jerzy Jabłoński

do góry

26/56 | 23 marca 1952 roku w katedrze lubelskiej przyjął święcenia kapłańskie z rąk ks. bp Piotra Kałwy.
27/56 | Prawno, 09-04-2012. Ks. Jerzy Jabłoński. Fotografia czarno-biała pochodzi z 1970 roku.
28/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa. Ks. kan. Jerzy Jabłoński. Młodzież (od lewej): Weronika Kulczycka, Wojtek Wdowiak i Beata Stefańczak
29/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa. Od lewej: Tadeusz Jodłowski, ks. Jerzy Jabłoński, proboszcz, Danuta Jodłowska, Kazimierz Sobka i schola.
30/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa. Od lewej: ks. kan. Jerzy Jabłoński, ks. Wiesław Podlodowski, Zofia Siudym i schola.
31/56 | Prawno, 09-04-2012. Schola (od lewej): Anna Jodłowska, Ewa Klucznik, Agata Stefańczak, Aleksandra Kopycińska i Renata Stefańczak.
32/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa. Od lewej: ks. kan. Jerzy Jabłoński i ks. Wiesław Podlodowski.
33/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa. Ks. kan. Jerzy Jabłoński mówi o swoim życiu i kapłaństwie.
34/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa ks. kan. Jerzego Jabłońskiego. Wierni z naszej parafii.
35/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa. Ks. kan. Jerzy Jabłoński i ks. kan. Stanisław Stępień - proboszcz z Rybitw.
36/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa ks. kan. Jerzego Jabłońskiego. Ogłoszenia parafialne.
37/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa ks. kan. Jerzego Jabłońskiego. Ministranci. Na drugim planie ks. Stanisław Stępień.
38/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa. Od lewej: ks. Stanisław Stępień, Kazimierz Jodłowski, Tadeusz Jodłowski, ks. Jerzy Jabłoński i strażacy.
39/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa ks. kan. Jerzego Jabłońskiego. Parafianie z Prawna.
40/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa. Ks. kan. Jerzy Jabłoński i Stanisław Majerek z Chruślanek Małych.
41/56 | Prawno, 09-04-2012. 60-lecie kapłaństwa. Ks. kan. Jerzy Jabłoński i Julka Jodłowska (od lewej), | parafianie z Wilkołaza (w środku). | Przy plebanii.

Diamentowy Jubileusz

60 lat temu, 23 marca 1952 roku, bp Piotr Kałwa wyświęcił naszego Rodaka dn Jerzego Jabłońskiego na kapłana.

9 kwietnia 2012 roku, w Poniedziałek Wielkanocny, o godz. 11.00, Diamentowy Jubilat odprawił w naszym kościele Mszę Świętą Jubileuszową, dziękując Bogu za powołanie i za 60 lat przeżytych w kapłaństwie.

Dla nas wszystkich była to również okazja do wyrażenia naszej wdzięczności Bogu za dar powołania, a jednocześnie był to czas refleksji nad sakramentem kapłaństwa. Dziękowaliśmy Księdzu Kanonikowi Jerzemu za wszystko, co uczynił dla naszej parafii i kościoła, życząc Mu długich lat przeżywanych w zdrowiu i miłości.

Poniżej są zamieszczone teksty, które w czasie Mszy św. wygłosił ks. kan. Jerzy Jabłoński i ks. proboszcz parafii Prawno.

Mój Diamentowy Jubileusz

Prawno, 09-04-2012. Ks. kan. Jerzy Jabłoński

Od wczoraj śpiewamy: "Na nic straż, pieczęć i skała nad grobem Pana się zdała." Zwycięski Chrystus wychodzi żywy z grobu i w blasku Zmartwychwstania żołnierze odczuli całą swoją niemoc i bezsilność. A jednak tej prawdy mimo, że tak bardzo wstrząsnęła strażą grobu nie chcą przyjąć, bo ona domaga się przemiany życia i postępowania pod kątem przyszłego zmartwychwstania.

Dziś, dzieląc się radością, że Bóg w swojej łaskawości pozwolił mi dożyć Diamentowego Jubileuszu kapłaństwa, pragnę dać wyraz wdzięczności wobec Najświętszego Boga Ojca, dawcy wszelkich łask oraz Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas odkupił i Ducha Świętego, który nas uświęca i prowadzi w Kościele Świętym.

Jubileusze w życiu człowieka stanowią okazję do wspólnego świętowania, spotkania w gronie najbliższych: rodziny, przyjaciół, są czasem refleksji nad własną przeszłością i zastanowienia się nad przyszłością.

Dzień dzisiejszy przypomina mi czas mojej młodości, kiedy wszystko wydawało się piękne, wspaniałe, urocze, proste, jasne, bez problemowe. To kim jestem i czym żyję w wieku dojrzałym, sięga tamtych dni i jest echem tamtych czasów. I w tym pochodzie czasu, który był mi dany wypełniałem zadanie wyznaczone mi przez Opatrzność Bożą.

Jest rzeczą psychologicznie uzasadnioną, że w miarę starzenia się, człowiek chętnie i coraz częściej powraca myślą do swojej młodości, i to wspomnienie przywraca mi świeżość młodzieńczych odczuć, krzepi, podnosi na duchu, odmładza.

W tym wspomnieniu można dopatrzeć się uzasadnienia teologicznego w myśl słów Psalmisty Pańskiego: "Zamysły Pana trwają po wieczne czasy, a zamiary Jego serca z pokolenia na pokolenie". Tak to On jest jedynym Panem dziejów i On wytycza drogi ludziom i narodom. Tego uczy nas historia, tego uczą nas dzieje innych ludzi i tego uczą nas dzieje własne.

"Pan mnie namaścił i posłał mnie, by głosić Dobrą Nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych. (Iz 61,1) Słowa te zostały skierowane do 25-ciu świeżo wyświęconych kapłonów sześćdziesiąt lat temu, wśród których byłem i ja.

Dziś wyrażam moją wdzięczność Bogu za łaskę powołania i za łaskę, że pozwolił mi dożyć tego Jubileuszu. Dziękuję Panu Bogu za to, że dochowałem wierności tych słów, które sześćdziesiąt lat temu wypowiedziałem mojemu Biskupowi w dniu święceń: "chcę" oraz "przyrzekam", a z ust Jego usłyszałem: "Idź". Przez włożenie rąk i namaszczenie, odmienił moje życie na zawsze i na wieczność. I tak poszedłem w ślady moich gorliwych poprzedników. Sześćdziesiąt lat temu w dniu Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, przed cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej odprawiłem Mszę świętą prymicyjną. W dłonie Maryi, Matki kapłanów zawierzyłem losy mojego kapłaństwa.

Dziś wdzięcznym sercem wspominam tych wszystkich: zacnych moich Rodziców, rodzeństwo i chrzestnych, którzy słowem i przykładem rzeźbili moją chłopięcą duszę, pomagając moim marzeniom o Chrystusowym Kapłaństwie. Ze szczególną pamięcią i wdzięcznością wspominam Ś.P. Ks. Marcina Ślósarza, byłego proboszcza naszej prawnieńskiej parafii, który ukazywał mi swoim życiem przykład całkowitego poświęcania się dla Bożej sprawy; cechowała Go niezłomna odwaga, sprawiedliwość, porządek, konsekwencja i oddanie się bez reszty sprawie Bożej i parafialnej. Autentycznie zatroskany o przyszłość Kościoła i Ojczyzny.

Z lat kleryckich z niezapomnianą wdzięcznością wspominam Ks. Rektora Seminarium Duchownego Ks. Prałata Tomasza Wilczyńskiego, późniejszego Biskupa Warmińskiego, który wdrażał nas w życie kapłańskie praktycznymi konferencjami. Zaś od Ojca Duchownego Seminarium, Ks. Prałata Karola Konopki uczyliśmy się wartości poświęcania się dla Chrystusa i pochylania się nad człowiekiem i jego słabością.

Wiosnę mojego kapłaństwa miałem szczęście przeżywać w cieniu świętobliwego kapłana Ks. Kanonika Dominika Maja, byłego proboszcza parafii Boby i byłego proboszcza i dziekana paraf i Bychawa, kapłana według Serca Bożego, czciciela Pana Jezusa Miłosiernego i świętej Siostry Faustyny Kowalskiej, męczennika obozu koncentracyjnego. Kapłan żyjący obecnością Bożą. Kapłan Święty.

Ja należę do tego pokolenia kapłanów, którym przyszło pełnić posługę kapłańską w dość niezwykłym czasie dla Kościoła w Polsce. Ktoś powiedział: „że każdy dzień ma dość swojej biedy i udręczeń". Tak to prawda, ale mojemu pokoleniu kapłanów przyszło pełnić tę posługę w okresie bardzo trudnym, bo w okresie zmiany ustroju w naszej Ojczyźnie. Z ustroju życzliwego Kościołowi do ustroju wrogiego, ustroju totalnego ucisku Kościoła w Polsce.

W czasie, kiedy Sługa Boży Ks. Prymas Kardynał Stefan Wyszyński był aresztowany, kapłani zastraszeni, wierni zaś z przerażeniem czekali na to co to będzie, a Służba Bezpieczeństwa i miejscowi agenci komunistyczni, w stosunku do kapłanów posługiwali się niecnymi metodami, aby oderwać kapłanów od jedności ze swoim Biskupem, poróżnić kapłanów między sobą, aby nie mieli zaufania do siebie. W takiej to atmosferze i w takim klimacie mojemu pokoleniu kapłanów, przyszło wprowadzać reformy Soboru Watykańskiego II-go. I te reformy dzięki odwadze i roztropności Sługi Bożego Ks. Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego i gorliwej pracy kapłanów mojego pokolenia zostały w życie Kościoła wprowadzone. I Kościół w Polsce pozostał ten sam "Katolicki", a nie taki sam, bo w nowej szacie, odpowiedniej dla nowego pokolenia Polaków, aby Kościół w Polsce był dla Polaków Domem i Wspólnotą opartą o cnoty ewangeliczne: wiarę, nadzieję i miłość.

W moich refleksjach o kapłaństwie szczególne miejsce zajmują Wierni wśród których pracowałem jako wikariusz: Wilkołaz, Kraśnik, Żółkiewka, Hrubieszów, a jako proboszcz: Świeciechów i znów przez trzydzieści lat w Wilkołazie.

Jubileusz obok wspomnienia minionego czasu i przeżytych wydarzeń. Obok wdzięczności Bogu i ludziom za doznane dobro, jest też okazją do rachunku sumienia z wierności podjętym zadaniom.

Gdy patrzę dziś z perspektywy lat, jakie są poza mną, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zawsze można było wszystko lepiej zrobić, więcej, bardziej przyłożyć się do każdego czynu, dać z siebie więcej wysiłku, bardziej efektywnie wykorzystać możliwości, talenty, uzdolnienia – słowem: dać z siebie maksimum wysiłku ducha, umysłu, i serca, by lepiej zdać egzamin z życia dla drugich. Poszukując Boga w nurcie głębokich przemian w Ojczyźnie - przemian tak politycznych, społecznych, gospodarczych, obejmujących świat ludzkiej kultury. To wszystko składam w Twoje macierzyńskie ręce Maryjo, Królowo Polski. Naucz mnie pamiętać, że Duch Pański jest nade mną, że On mnie prowadzi i umacnia, że Ten który mnie namaścił towarzyszy mi na moich życiowych ścieżkach po to, bym głosił Ewangelię wyzwolenia i nadziei, bym tym którzy popadają w zwątpienia i apatię ukazywał słowa prawdy, a ubogim niósł niewyczerpane bogactwo Chrystusowej Misji.

Bogu w Trójcy Przenajświętszej niech będzie cześć i chwała i uwielbienie za wielki dar powołania i kapłaństwa, które mogłem realizować w ciekawych, choć trudnych czasach.

Amen. (do góry)

Laudacje na 60-lecie kapłaństwa

Prawno, 09-04-2012. Ks. Wiesław Podlodowski, proboszcz

- Urodził się 27 maja 1923 roku w wielodzietnej rodzinie; miał jeszcze dwanaścioro rodzeństwa, z czego czworo zmarło w dzieciństwie;

- dla swoich rodziców i rodzeństwa był dobrym synem i bratem, dla nauczycieli dobrym uczniem;

- w czasie II wojny światowej był żołnierzem Batalionów Chłopskich, a potem Armii Krajowej;

- brał czynny udział w akcji "Burza" na terenie Urzędowa, Janowa Lubelskiego i Kraśnika;

- był czterokrotnie odznaczony "Medalem Wojska" oraz "Krzyżem Armii Krajowej";

- po tzw. "wyzwoleniu' w 1944 roku został aresztowany; okupant ze wschodu dostrzegł jego talent i chciano go „resocjalizować”, tzn. wcielić na stałe do komunistycznego wojska, ale on za bardzo kochał swoją Ojczyznę, Boga i honor, który nakazywał mu służyć tylko Jezusowi. I tak dzięki Jezusowi i protekcji ks. kapelana Ministerstwa Obrony Narodowej dnia 25 marca 1947 roku, w dzień Zwiastowania NMP został alumnem Seminarium Duchownego w Lublinie;

- 11 listopada 1951 roku w katedrze lubelskiej przyjął święcenia subdiakonatu z rąk ks. bp Piotra Kałwy, a w niedzielę, 23 marca 1952 roku, tenże biskup wyświęcił go na kapłana;

- w dniu Zwiastowania Pańskiego, przed cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej odprawił Mszę św. prymicyjną i Maryi zawierzył losy swojego kapłaństwa;

- w Wielkanoc, 13 kwietnia 1952 roku, odprawił Mszę św. prymicyjną w pierwszej swojej parafii w Wilkołazie, w Poniedziałek Wielkanocny w swojej rodzinnej parafii w Prawnie, a 20 kwietnia w Białą Niedzielę w Bobach;

- swoją posługę kapłańską przyszło mu pełnić w czasach totalitarnego ustroju, wrogo nastawionego do Kościoła i kapłanów, ale on, pomimo szkalowania, zawsze pozostawał wierny Kościołowi, który prawdziwie kochał i dla Niego żył;

- zawsze gorliwie i ofiarnie pracował jako wikariusz w Wilkołazie, Kraśniku, Żółkiewce, Hrubieszowie, a jako dobry proboszcz i gospodarz w Świeciechowie i Wilkołazie;

- w maju 1955 roku zorganizował pielgrzymkę rowerową młodzieży do Częstochowy, co było na owe czasy niespotykane;

- do dziś mieszkańcy Kraśnika Fabrycznego są mu wdzięczni za zorganizowanie razem z s. Bogumiłą I Komunii Świętej pod gołym niebem, która odbyła się 30 czerwca 1957 roku w mieście, które miało być wzorcowym bezbożnym miastem;

- ofiarnie katechizował dzieci i młodzież; czynił to nawet przy krzyżach przydrożnych i kapliczkach;

- jego praca kapłańska poruszała serca młodych ludzi; siedmiu jego uczniów zostało kapłanami, jeden bratem zakonnym i jedna uczennica siostrą zakonną;

- wybudował kościół w Rudniku Szlacheckim; od 1997 roku to parafia pw. Miłosierdzia Bożego.

- kocha Kościół i troszczy się o Niego; kocha swoją Ojczyznę i kocha prawdę;

- znaczną część wynagrodzenia za swoją pracę kapłańską wraz z testamentem rodziny zostawił w swoim rodzinnym kościele w Prawnie; z tych ofiar zostały ufundowane: tabernakulum, ołtarze, żyrandol, witraże, miedziana blacha na dachu kościoła, 3 spiżowe dzwony i wiele innych przedmiotów sakralnych, często niezauważanych jak choćby odnowiona monstrancja, pateny czy puszki do przechowywania Najświętszego Sakramentu;

- kocha swoją rodzinną parafię, a jego miłość do swojego rodzinnego kościoła i swoich rodaków jest wzorem dla wszystkich kapłanów;

- nieustannie dziękuje Bogu, że wiosnę swojego kapłaństwa miał szczęście przeżyć w cieniu dwóch wielkich kapłanów: ks. Marcina Ślósarza, proboszcza z Prawna i ks. Dominika Maja, proboszcza z Bobów;

- jest kanonikiem honorowym Kapituły Lubelskiej i Kapituły Zamojskiej;

- od 1998 roku jest rezydentem parafii Wilkołaz; został wśród tych, których zawsze szanował i kochał;

- w tak krótkim streszczeniu tak długiego życia nie sposób wymienić wszystkich zasług i dobra, które dokonało się przez tego kapłana, ale można o nim powiedzieć, że jest to dobry ksiądz, na którego zawsze można liczyć, a który jest chlubą parafii w Prawnie i wielce zasłużonym duszpasterzem parafii Wilkołaz;

- dziś obchodzi swoje 60-lecie kapłaństwa w swojej rodzinnej parafii i jest wśród nas, w swoim kościele, wśród swoich rodaków: to KS. KAN. JERZY JABŁOŃSKI. (do góry)

Życzenia

Prawno, 09-04-2012. Ks. Wiesław Podlodowski, proboszcz

Przewielebny Księże Kanoniku!

W Dniu twego diamentowego Jubileuszu 60-lecia święceń kapłańskich, pragnę dołączyć do grona wszystkich osób przekazujących wyrazy swojej życzliwej pamięci.

Nasza parafia nie pamięta, aby ktoś poza Tobą został jeszcze wyświęcony na kapłana. Dlatego gorąco dziękujemy Bogu za to, że powołał Ciebie spośród nas, z naszej parafii i że dał nam Ciebie, aby Twoje kapłańskie dłonie błogosławiły lud wierny na trudy dnia codziennego. Dziękujemy za to, że karmiłeś nas Słowem Bożym i Ciałem Pańskim, że prostowałeś nasze kręte ścieżki życia, że byłeś z nami w radościach, smutkach, trudach, że ocierałeś nam łzy żalu i cieszyłeś się z nami w chwilach sukcesów.

Dziękujemy Ci, za Twoją modlitwę za nas i za Twoją miłość do rodzinnej parafii. Jest w naszym kościele tak wiele sakralnych pamiątek po Tobie jak: tabernakulum, ołtarze, dzwony, żyrandol, witraże i dach na kościele, i wiele innych przedmiotów Bogu poświęconych, które prowadzą nas do Niego, a za którymi kryje się twoja praca, trud, poświęcenie, ofiara i godna podziwu miłość do tego miejsca, które blisko 400 lat temu wybrał dla nas Bóg. Za wszystko z serca Ci dziękujemy. Tobie i twojej rodzinie. Jesteś dla nas znakiem, że Bóg z miłością patrzy na nas z nieba.

A życzenia na dziś i na następne dni niech się zawrą w tej krótkiej modlitwie:

Panie Boże! Zachowaj swojego sługę ks. Jerzego w dobrym zdrowiu i długich latach. Błogosław wszystkim jego poczynaniom. Otaczaj ludzką miłością i życzliwością. A nade wszystko dodawaj mu siły by mógł pełnić posługę kapłańską na Twoją Boże chwałę i na przybliżenie Bożego Królestwa, wszystkim szukającym Ciebie, przygnębionych trudami życia, odkładającym spotkanie z Tobą na jutro, zadufanym w sobie, czekającym Twojego miłosierdzia, oślepionym mirażami tego świata.

Panie pozwól jeszcze przez długie lata swojemu słudze ks. Jerzemu ogarniać nas swoją miłością i modlitwą i prowadzić do Ciebie. Amen. (do góry)

Homilia na 60-lecie kapłaństwa

Prawno, 09-04-2012. Ks. Wiesław Podlodowski, proboszcz

Czcigodny Księże Kanoniku!

Bracia i siostry w Chrystusie Panu!

To miejsce, na którym znajdujemy się jest święte i święty jest czas naszej tu obecności, czas niezwykłej Bożej łaski.

Nieustannie, dzień i noc z tego ołtarza patrzy na nas Jezus Chrystus, jak zawsze zatroskany o nasze dziś i jutro. Zawsze miłujący, wyrozumiały, dobry, cierpliwy, cichy i łagodny.

W Jego obecności spójrzmy dziś jeszcze raz na kapłaństwo, bo jest ku temu niezwykła okazja. Oto jest wśród nas nasz rodak ks. Jerzy Jabłoński, który 60 lat temu w tym miejscu, w starym drewnianym kościółku odprawił Mszę św. prymicyjną, a dziś razem z nami dziękuje za te 60 lat przeżyte w kapłaństwie, w służbie Bogu i ludziom.

Kiedyś Jezus w ciszy serca powiedział mu: "Pójdź za mną!" I poszedł!

Zapewne jeszcze do dziś brzmią w jego sercu słowa nauki naszego Mistrza i Pana, który swoim apostołom i nam kapłanom powiedział:

"Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje." (J 15,16)

"Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu." (Mk 16,15)

"Kto was słucha Mnie słucha; kto wami gardzi Mną gardzi." (Łk 10,16)

"Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie." (Mt 18,18)

"To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę." (Łk 22,19)

"Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować." (J 15,20)

"Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie." (Mt 10,16)

Tak, mamy być roztropni i nieskazitelni, bo zło nie śpi!

Dziś widzimy, jak to zło wlewa się w dusze człowieka i zalewa cały świat. Zdaje się, że świat wobec zła jest bezradny i nie potrafi znaleźć skutecznego środka, który zatrzymałby ów potop zła. Ten świat jednak zapomina, że zawsze taką niezawodną tamą stawianą przeciw złu było posłuszeństwo kapłanowi.

Już od dłuższego czasu widzimy, jak w naszej Ojczyźnie diabeł w szczególny sposób pracuje, aby ową tamę - jak tylko to możliwe - osłabić, aby potem ją zniszczyć, by zło mogło wylać się na cały naród. I do tego wykorzystuje ludzi. Używając najnowocześniejszych środków oddziaływania na umysł człowieka, zachęca ich do popełnienia grzechu, a potem gdy już go popełnią, na różne sposoby wzbudza w nich niechęć, a wręcz wrogość do kapłanów, a to wszystko tylko po to, aby nikt z nich nigdy nie poszedł do kapłana po rozgrzeszenie. Diabeł wie, że tylko kapłan może uwolnić człowieka z tego duchowego obozu koncentracyjnego, jakim jest grzech ciężki, dlatego robi wszystko, by grzesznicy nie poprosili kapłana o rozgrzeszenie. W ten sposób ma złowione dusze dla piekła i służących w czynieniu zła na ziemi.

Pamiętam wiosnę 1997 roku i pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski, kiedy to Bóg po raz kolejny nam powiedział: - Jestem z wami w kapłanie Janie Pawle II i w każdym kapłanie. Odczuliśmy wtedy Bożą obecność. Świat ponownie się zadziwił, gdy zobaczył inną Polskę. Mówiono o tym jak to Polacy szanują i kochają papieża. Ta miłość do kapłana, do Ojca świętego, przynajmniej na te kilkanaście dni, uciszyła spory i waśnie narodowe, zło przestało się publicznie panoszyć, a w sercach Polaków powiała cywilizacja pokoju i miłości. Nawet Telewizja Polska była wtedy prawdziwie Polska.

Kapłaństwo jest więc kolejnym dla nas znakiem na te czasy. I ta dzisiejsza uroczystość: 60-lecie kapłaństwa naszego Rodaka. Trzeba zatem koniecznie odbudować i wzmacniać autorytet kapłana, bo kapłan jest posłany od Boga. Kto lekceważy kapłana, lekceważy Boga, a zawsze jest to początek wielkiej tragedii, o której Bóg nam przypomina w różnych znakach czasu.

Oto tu i teraz przez posługę kapłana dokonuje się największe dzieło świata - Bóg przychodzi do nas w Sakramencie Ołtarza. Św. Franciszek z Asyżu o tej chwili tak napisał: Wszystko w człowieku powinno zamierać z podziwu. Niech cała ziemia drży i całe niebiosa tryumfują gdy Chrystus, Syn Boga Żywego, przychodzi na ołtarz przez ręce kapłana. Bez ofiary Mszy św. świat taki jaki jest obecnie, byłby się już zapadł pod ciężarem własnych niegodziwości.

Każdy z nas w większym czy mniejszym stopniu jest skażony grzechem, ale przez sakrament Pokuty, Eucharystii i zdobycie odpustu zupełnego może być wskrzeszony i wyjść odmieniony, święty, pełen nadziei i radości, gotów walczyć z grzechem i dźwigać krzyż naszych czasów. A to nie może dokonać się bez posługi kapłana.

Często mamy jakieś urazy do tego lub innego kapłana. I będzie tak zawsze, gdy nie będziemy modlić się za kapłanów i nie będziemy usiłowali zrozumieć kim jest kapłan. Wspomniany św. Franciszek z Asyżu stwierdził, że gdyby stanęli przed nim anioł i niegodny, źle prowadzący się kapłan, to najpierw ucałowałby rękę, która piastuje Ciało Pańskie, a dopiero potem pokłoniłby się aniołowi.

Przyzwyczailiśmy się, że zawsze wśród nas jest kapłan!

Na Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę, pątnicy z Petersburga powiedzieli, że my Polacy musimy być najszczęśliwszym narodem na świecie! Zapytałem ich – dlaczego tak myślą?

Bo macie tylu kapłanów, którzy prowadzą was do Boga i karmią was Ciałem Jezusa Chrystusa - odpowiedzieli.

Pamiętam z seminaryjnych lat opowiadanie naszego ojca duchownego, nieżyjącego już ks. Andrzeja Maciąga, wychowanka ks. kan. Jerzego Jabłońskiego. Ks. Andrzej opowiadał nam o ostatniej Mszy św. odprawionej po śmierci kapłana, tam za wschodnią granicą. Oto treść owego świadectwa:

Komunistyczne, totalitarne rządy chciały wychować człowieka bez Boga, dlatego tylu kapłanów zostało tam zamordowanych. Opustoszały kościoły, które były też systematycznie niszczone. Tylko w nielicznych pozostawiono starych, często schorowanych kapłanów, aby kościół umarł wraz z nimi.

Przed II wojną w jednej z parafii umarł taki kapłan. Trzeba było odprawić pogrzeb. Najbliższy ksiądz był kilkaset kilometrów dalej. Po wielu staraniach otrzymał zezwolenie na odprawienie pogrzebu księdza. Pojechał do jego parafii. Najpierw długo spowiadał wiernych, bo wszyscy chcieli przystąpić do spowiedzi. Czuli, że długo będą musieli czekać na kolejnego kapłana. Potem była Msza żałobna za ich zmarłego duszpasterza. Ksiądz rozdawał Komunię św. do ostatniej hostii. Na koniec po pożegnaniu zmarłego kapłana powiedział: Teraz musimy zgasić lampkę wieczną, bo tu już nie ma Jezusa w Komunii św. Wtedy cały kościół wybuchnął głośnym płaczem. Zabrakło kapłana, który sprawowałby ofiarę Mszy św. i inne sakramenty.

Gdy już go nie było, wykładano jego ornat i stułę na ołtarzu i zanoszono modlitwy do Boga. Przed tym ornatem klękali ludzie i wyznawali swoje grzechy.

Kim był dla nich ksiądz?

Drogi nasz Księże Kanoniku! Dostojny Diamentowy Jubilacie!

Twoja obecność wśród nas, na nowo skierowała nasze myśli ku kapłaństwu.

Przyjdzie czas, że i Ciebie zabraknie wśród nas. Dlatego dzisiaj, z całego serca dziękujemy Ci, za Twój codzienny bezcenny dar sakramentów świętych i za Twoje modlitwy. Dziękujemy Ci, za Twoją miłość do swoich rodaków i swojej rodzinnej parafii. Dziękujemy Ci, że ciągle niesiesz i dajesz nam Jezusa w Słowie i Eucharystii. Bez Twojej i wszystkich kapłanów sakramentalnej posługi, świat byłby odarty z miłości i pokoju, a może nawet by już nie istniał.

Módl się za nas i razem z nami, abyśmy wszyscy potrafili odkryć niepojęty dar Bożej miłości, jaki Bóg zawarł w kapłaństwie.

Niech św. Anna patronka naszej parafii i Matka Najświętsza chronią Cię, dostojny nasz Jubilacie i prowadzą do nieba. Niech Bóg zawsze będzie z Tobą i będzie Twoją nagrodą na wieki.

Za wszystko, Bóg zapłać! (do góry)

  • Informacja
  • Życiorys

Powiększenie

42/56 | Prawno, 19-08-2014. Siostra Renata Janeczko.

S. Renata Janeczko

do góry

Urodzona 6 maja 1974 roku. Należy do Zgromadzenia Sióstr Najświętszego Imienia Jezus pod Opieką Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych. Pochodzi z Mazanowa.

Powiększenie

43/56 | Prawno, 19-08-2014. Siostra Renata Janeczko przy kościele parafialnym.

S. Renata Janeczko.

do góry

44/56 | Prawno, 19-08-2014. Siostra Renata Janeczko przy kościele parafialnym.

Renata Janeczko, córka Mariana i Zuzanny z d. Muzyczka, urodziła się 6 maja 1974 w Józefowie nad Wisłą. 18 maja 1975 roku została ochrzczona w kościele parafialnym w Prawnie. Mieszkała w Mazanowie. Ukończyła Szkołę Podstawową w Prawnie, Szkołę Zawodową w Puławach o profilu krawiec, Liceum Ogólnokształcące dla dorosłych w Lublinie oraz studia teologiczne na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie. W roku 1998 wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Najświętszego Imienia Jezus pod Opieką Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych. W roku 2000 przyjęła pierwsze śluby. 2 sierpnia 2006 roku w Domu Generalnym w Warszawie złożyła Profesję Wieczystą. W lipcu 2013 roku została przełożoną Sióstr w Szaflarach.

  • Informacja
  • Życiorys

Powiększenie

45/56 | Prawno, 09-07-2006. Siostra Maria Sendrowicz.

S. Maria Sendrowicz

do góry

Urodzona 20 lipca 1958 roku. Należy do Zgromadzenia Sióstr Wynagrodzicielek Najświętszego Oblicza. Pochodzi ze Stasina.

Powiększenie

46/56 | Prawno, 09-07-2006. Siostra Maria Sendrowicz.

S. Maria Sendrowicz

do góry

Maria Sendrowicz, córka Stefana i Stanisławy z d. Wdowiak, urodziła się 20 lipca 1958 roku w Michałowie. 27 lipca 1958 roku została ochrzczona w kościele parafialnym w Prawnie. W dniu 2 sierpnia 1988 roku w kaplicy Zgromadzenia w Częstochowie złożyła wieczystą profesję. W zgromadzeniu siostra nazywana jest: s. Maria Wiesława Sendrowicz. Pochodzi ze Stasina. Wcześniej mieszkała w Michałowie.

Zgromadzenie Sióstr Wynagrodzicielek Najświętszego Oblicza, do którego należy nasza parafianka zostało założone w 1888 r. przez bł. o. Honorata Koźmińskiego przy współudziale Elizy Cejzik.

Powołaniem sióstr jest kult Bolesnego Oblicza i wynagradzanie Panu Bogu za grzechy własne i całego świata. Kontemplacja Oblicza i prace podejmowane w różnych zawodach, w duchu wynagradzania, mają przyczyniać się do wzrostu chwały Bożej, ubłagania miłosierdzia Bożego dla świata oraz przywrócenia piękna Oblicza Bożego wyrytego w każdej duszy. Za przykładem Świętej Rodziny z Nazaretu, łaska wybrania i ofiara całego życia ma być znana tylko Bogu, dlatego Zgromadzenie od początku swojego istnienia jest zgromadzeniem bezhabitowym.

  • Informacja
  • Życiorys

Powiększenie

47/56 | S. Kazimiera Michalina Szczepańska

S. Kazimiera Michalina Szczepańska

do góry

Urodzona 12 listopada 1889 roku w Prawnie. Zmarła 31 grudnia 1961 roku w domu św. Gertrudy w Pruszkowie – Żbikowie. Przeżyła lat 73, w Zgromadzeniu SS Benedyktynek 35 lat.

Powiększenie

48/56 | S. Kazimiera Michalina Szczepańska

S. Kazimiera Michalina Szczepańska

do góry

49/56 | S. Kazimiera Michalina Szczepańska.
50/56 | Siostra Kazimiera w dniu ślubów wieczystych (15-08-1939). Ubrana w kukullę (płaszcz chórowy Zakonu św. Benedykta).
51/56 | Krynica. Pamiątka ślubów wieczystych Siostry Kazimiery w Zgrm. SS Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego. Samarja dn. 14.VIII.39.
52/56 | Siostra Kazimiera i wychowanka (1957).
53/56 | Wyszków. Dom Główny Zgromadzenia SS Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego.
54/56 | Niegów. Dom Główny Zgromadzenia SS Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego.
55/56 | Siostra Kazimiera Szczepańska (lata wcześniejsze).
56/56 | Siostra Kazimiera Szczepańska (lata późniejsze).

Siostra Kazimiera Michalina Szczepańska urodziła się 12 listopada 1889 r. w Prawnie, pow. Puławy w wielodzietnej (siedmioro dzieci) rodzinie kupieckiej. Matka – Józefa z domu Chwalińska i ojciec – Ksawery Szczepański prowadzili sklep. Kazimierę od dziecka pociągały rzeczy Boże, pogłębiała swą pobożność i wcześnie odczuwała powołanie zakonne – jak sama pisze w swoim życiorysie: "co się tyczy mnie, gdy byłam mała za moją zabawę służyły mi krzyżyki, które robiłam z czegokolwiek i robienie grzebalnych cmentarzy. W siódmym roku życia byłam u pierwszej spowiedzi, a do Komunii św. dopuszczono mnie w ósmym roku i od tej chwili więcej pociąg miałam do rzeczy wyższych i doskonalszych niż świeckich. W miesiącu maju zawsze robiłam ołtarzyki w ogrodzie i śpiewałam nie umiejąc żadnych pieśni jako dziecko, to naśladowałam gdy w kościele słyszałam, a moja matka często mnie prowadziła do kościoła. Następnie w dziesiątym roku życia dopuszczono mnie do bierzmowania, którego mnie udzielił ks. bp Fulman w dzień Matki Bożej 16 lipca".

W dalszej części życiorysu Siostra napisała: "Mając lat dwanaście, kiedy mi mój drogi ojciec umarł i po jego śmierci oddano mnie na pensję do p. Kleniewskiej zamieszkałej w Kluczkowicach – ukończyłam siedem klas. Następnie uczęszczałam na naukę robót ręcznych. W roku 1913 ukończyłam roczny kurs seminaryjny (dla wychowawczyń przedszkoli) we Lwowie, uczęszczałam na wykłady pielęgniarskie i dwa lata uczyłam się grać w Zbylitowskiej Górze i to było mojej matki jedynym pragnieniem, abym w tym zawodzie się uczyła".

Później Michalina pracowała jako ochroniarka w ochronkach i żłobkach. Idąc za głosem powołania, wstąpiła do pewnego zgromadzenia, ale nie składała tam żadnych przyrzeczeń. Pracowała jako wychowawczyni w zakładzie prowadzonym przez to zgromadzenie. Po dziewięciu latach wystąpiła. Za radą ojca duchownego - Wacha SJ – 11 września 1927 r. (mając 38 lat) wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek, które wówczas było jeszcze Stowarzyszeniem "Samarytanki". Przyjęta została przez Matkę Założycielkę Sługę Bożą Wincentę Jadwigę Jaroszewską. Na życzenie Matki Założycielki s. Kazimiera ukończyła kurs pielęgniarski i pracowała przy chorych w szpitalu św. Łazarza w Warszawie.

2 lutego 1929 roku została dopuszczona do rocznych przyrzeczeń, do których przygotowywała się przez odprawienie rekolekcji. W swoim życiorysie zanotowała: "Od tej chwili uczułam się inną na duchu, zdaje mi się, że już całkiem należę do Pana, znikły moje chwiejności i tylko pragnę należeć do Niego".

Pierwszą profesję zakonną s. Kazimiera od św. Rodziny (taki otrzymała predykat) złożyła 15 sierpnia 1931 r., a profesję wieczystą – 15 sierpnia 1939 r. Przez długie lata s. Kazimiera pracowała jako przedszkolanka dzieci niepełnosprawnych intelektualnie w domach Zgromadzenia. We wspomnieniach o Siostrze napisano, że kochała upośledzone dzieci i z całym oddaniem starała się rozwijać ich uzdolnienia. Jako siostra zakonna była obserwantką, przestrzegała wiernie regulaminu dnia, lubiła się modlić, czytała dużo książek ascetycznych. W pamięci żyjących jeszcze sióstr pozostała jako dobra, gorliwa siostra, w pełni wykorzystująca swoje uzdolnienia i umiejętności w służbie dzieciom niepełnosprawnym.

W późniejszych latach zdrowie s. Kazimiery szwankowało coraz bardziej w miarę upływu czasu. Przez kilka ostatnich lat życia była zwolniona z wszelkiej pracy, nie pozostawała jednak bezczynna. Czas wolny od modlitwy i lektury wykorzystywała na różne ręczne robótki. Do końca usiłowała brać udział w życiu wspólnym.

Zmarła 31 grudnia 1961 r. w domu św. Gertrudy w Pruszkowie – Żbikowie. Przeżyła lat 73, w Zgromadzeniu SS Benedyktynek 35 lat.

Dom rodzinny siostry Kazimiery znajdował się w Prawnie na obecnej posesji państwa Grzywów (rodzina s. Kazimiery). W rodzinie siostry zachowały się dwa zdjęcia oraz pamiątka z jej ślubów wieczystych (metalowa, okrągła blaszka z odciśniętym wizerunkiem Matki Bożej Częstowskiej, umieszczona na ozdobnej deseczce. Na odwrocie pamiątki znajduje się już nieco zatarty napis: "Pamiątka ślubów wieczystych Siostry Kaźmiery w Zgrm. SS Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego. Samarja dn. 15.VIII.39."

Pani Halina Stefańczak (ur. 1937) z Prawna wspomina: "Z lat dziecinnych pamiętam, jak siostra przyjeżdżała na wakacje do rodziny. Każdej soboty zbierała we wsi kwiaty do kościoła. Wołała nas i razem z nią układałyśmy w kościele kwiaty."

Rodzeństwo s. Kazimiery:

Stanisław Szczepański, ur. Prawno, lipiec 1881, rolnik, syn Ksawerego i Józefy z d. Chwalińskich, małżonków Szczepańskich. Zmarł w Prawnie, 3-11-1934 r. (Akt zgonu 1934/28).

Bolesław Szczepański ur. Prawno, 1896/15, syn Ksawerego i Józefy z d. Chwalińskich, małżonków Szczepańskich.

Zgromadzenie Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego.

Klasztor św. Scholastyki zwany Samarią w Niegowie (gmina Zabrodzie).

Za początek Zgromadzenia uważa się 1926 rok, kiedy to Matka Założycielka Jadwiga Jaroszewska podejmuje pracę jako dozorczyni chorych w szpitalu św. Łazarza w Warszawie na oddziale kobiet chorych wenerycznie, przymusowo leczonych. Organizacja ma wówczas jeszcze świecki charakter i zwana jest Stowarzyszeniem „Samarytanki”. W tym czasie powstaje pierwszy dom zakonny w Lublinie. W 1928 roku Matka Wincenta organizuje pierwszy w Polsce dom dla chłopców z upośledzeniem umysłowym w Karolinie oraz wynajmuje mieszkanie w Warszawie gdzie tworzy Dom Główny Stowarzyszenia. W sierpniu 1930 roku otrzymuje dekret kard. A. Kakowskiego zatwierdzający Stowarzyszenie jako związek religijny. W sierpniu 1931 roku kupuje część majątku pań Dzierzbickich w Niegowie k/Wyszkowa na dom nowicjatu, dom główny Stowarzyszenia i zakład dla dzieci z głębokim, znacznym i umiarkowanym stopniem upośledzenia umysłowego, przeniesionych z Karolina.

W kwietniu 1932 roku rozpoczyna w Fiszorze k/Niegowa budowę Domu Pracy im. Szymona z Cyreny i szkoły zawodowej dla chłopców z lekkim stopniem upośledzenia, również przeniesionych z Karolina. W tym samym roku przychodzi pozwolenie Kongregacji na zatwierdzenie Zgromadzenia pod nazwą: Siostry Benedyktynki Samarytanki Krzyża Chrystusowego.

Zgromadzenie zostało zatwierdzone na prawie diecezjalnym 8 grudnia 1932 roku, a na prawie papieskim 5 kwietnia 1974 roku. Do roku 1937, kiedy to 10 listopada Matka Wincenta umiera – Zgromadzenie mocno już stoi na nogach i liczy 113 sióstr profesek i 40 nowicjuszek i 7 domów zakonnych. Msza żałobną w katedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie gromadzi liczne duchowieństwo, siostry zakonne i wiernych świeckich. Trumna z ciałem zostaje przeniesiona do Samarii; siostry modlą się całą noc przy swej Matce. 13 listopada odbywają się ceremonie pogrzebowe w kościele parafialnym w Niegowie. Siostry na własnych ramionach przenoszą trumnę ze zwłokami Matki na cmentarz, gdzie zostaje pochowana w kwaterze sióstr. Od roku 1937 rozpoczyna się nawiedzanie grobu i zanoszenie modlitw za wstawiennictwem Matki Wincenty. Dnia 14 stycznia 1965 roku. Zgromadzenie uzyskało kanoniczny akt afiliacji do Zakonu św. Benedykta. 15 września 1976 roku z okazji 50-lecia istnienia zgromadzenia w Samarii mszę świętą celebruje Prymas Polski, kard. Stefan Wyszyński. Dziś Zgromadzenie liczy ponad 150 sióstr i prowadzi działalność apostolską w 15 placówkach, w tym dwóch za granicą – w Rzymie i na Białorusi (k/Gomla). Siostry pełnią samarytańską posługę w domach pomocy społecznej dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych intelektualnie, w ośrodkach wychowawczych dla dzieci i młodzieży z rodzin patologicznych oraz w domu samotnej matki.

Dom generalny: Niegów-Samaria, ul. Klonowa 1, 07–230 Zabrodzie, tel./fax (0–29) 75–712–82, e-mail: osbsam@zakon.opoka.org.pl. (do góry)